W poniedziałek uczestniczyłem bowiem w Narodowej Modlitwie o Trzeźwość w sercu Podkarpacia, w Miejscu Piastowym. W tym niezwykłym zakątku południowej Polski przemawia do nas świadectwo wielkich dzieł kapłana i patrioty, niestrudzonego apostoła czasów niewoli, bł. księdza Bronisława Markiewicza, który ostrzegał nas, że "zdrajcą narodu i wiary jest ten, kto dzieci i młodzież chciałby wychować ze szklanką piwa lub kieliszkiem wina w ręku". Podkreślał też z mocą, że "Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale".
Wczoraj natomiast brałem udział w XX Ogólnopolskim spotkaniu rodzin, które miały wesela bezalkoholowe, w tzw. weselu wesel. Spotkanie to odbywa się w tym roku Kamesznicy, w sercu Beskidu, przy słowackiej granicy. Podczas wzruszającej uroczystości poświęciliśmy sztandar Stowarzyszenia wesele wesel. Na tym sztandarze widnieją obrączki, święty znak zjednoczenia dwojga ludzi Bożą miłością i sakramentalnym węzłem. Wyhaftowano na nim również wizerunek świętego Jana Pawła II i jego słowa: "Nie lękajcie się!", "Trzeba iść pod prąd". Jest tam również wizerunek św. Maksymiliana, który o trzeźwość Polaków walczył w najtrudniejszych czasach i często powtarzał, że: "Stopień miłości mierzy się stopniem ofiary".
Kochani!
Dzisiaj jestem wśród was, blisko naszego polskiego morza. Wspólnie dziękujemy Bogu za to, że tak wiele osób angażuje się w działania związane z ochroną trzeźwości. Wiemy jednak, że skala problemów jest dzisiaj tak ogromna, że musimy każdego dnia zdobywać nowe osoby do działania. Potrzebna jest ogromna mobilizacja, aby ocalić trzeźwość narodu, aby chronić życie tak wielu naszych bliźnich.
Żyjemy w czasach, które wielu ekspertów nazywa wiekiem uzależnień. Dlaczego tak się dzieje? Przede wszystkim panuje model życia, w którym nie ma miejsca na cierpienie, trud, smutek, porażkę. Nie ma miejsca na normalność. W mediach, w reklamie sprzedaje się model postępowania rozrywkowego, roześmianego, wiecznie szczęśliwego, życia mijającego na zabawie i konsumpcji.
Ten model niewiele ma wspólnego z realnym życiem. Dlatego wiele osób jest coraz bardziej zagubionych, zalęknionych, bezradnych wobec wyzwań codzienności. To zagubienie współczesnego człowieka dobrze oddaje myśl słynnego amerykańskiego pisarza katolickiego Walkera Percy’ego. Napisał on, że "Żyjemy w obłąkanych czasach, bardziej obłąkanych, niż kiedykolwiek. Żyjemy bowiem w czasach, w których mimo wielkiego postępu nauki i techniki, człowiek nie ma najmniejszego pojęcia, kim jest i co robi".
Czy człowiek wobec tych wszystkich zagrożeń jest w stanie żyć w miłości, wolności i świętości? Sam z siebie nikt z ludzi nie potrafi pokonać tych trudności, dlatego każdy z nas potrzebuje Pana i Zbawiciela. Potrzebuje Jezusa Chrystusa, aby "stać się kimś nowym i świętym". Obraz człowieka, jaki ukazuje nam teologia katolicka, jest bardzo złożony. Z jednej strony "być człowiekiem to być kimś świadomym samego siebie i własnego powołania. To żyć w sposób wolny i odpowiedzialny. To coraz lepiej poznawać oraz coraz dojrzalej kochać siebie i inne osoby: Boga i ludzi". Z drugiej jednak strony, po grzechu pierworodnym człowiekowi łatwiej przychodzi czynić zło, którego nie chce, aniżeli dobro, którego pragnie. Pisze o tym św. Paweł w liście do Rzymian. Faktem jest więc, że bycie człowiekiem oznacza również bycie "kimś zagrożonym w swoim rozwoju i szczęściu".
Ks. profesor Marek Dziewiecki podkreśla, że "człowiek jest jedynym bytem na tej ziemi, który może skrzywdzić nie tylko innych ludzi, ale nawet samego siebie. Będąc świadomym i wolnym określa jakość swojego życia poprzez decyzje, które podejmuje. Będąc ograniczonym w swojej świadomości i wolności, ryzykuje, że będzie podejmować decyzje błędne i szkodliwe".
Widzimy, że spojrzenie na człowieka, jakie daje nam teologia katolicka, jest mocno osadzone w rzeczywistości, gdyż "ukazuje wielkość człowieka i jego najgłębsze aspiracje, a jednocześnie uświadamia nam naszą słabość, nasze wewnętrzne zranienia i konflikty oraz potrzebę czujności".
Pytamy więc od czego można się uzależnić i jakie są tego skutki? "Można uzależnić się od określonych osób, rzeczy, substancji chemicznych czy sytuacji. Można uzależnić się od telewizji, leków, hazardu, popędów czy emocji. Najbardziej rozpowszechnioną w naszym kraju formą zagrożeń w dziedzinie uzależnień są problemy alkoholowe. Terminem tym określa się negatywne zjawiska, związane z nadużywaniem alkoholu oraz chorobą alkoholową".
Skutki uzależnień są dramatyczne, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym. Człowiek uzależniony traci wolność i prawdę, przeżywa kryzys wiary i nadziei, sprzeniewierza się miłości. Dotyka go kryzys więzi międzyludzkich i wartości.
Uzależnienia powodują "degradację psychofizyczną, duchową, społeczną i ekonomiczną poszczególnych osób, rodzin i całych środowisk". W naszej ojczyźnie największym problemem jest nadużywanie alkoholu. Ta społeczna epidemia wywiera swoje niszczycielskie piętno na kolejnych pokoleniach. Także i obecnie w sposób bezpośredni czy pośredni dotyka większości Polaków.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dla wielu ludzi alkohol jest tak atrakcyjny, że dla niego poświęcają zdrowie, życie osobiste i rodzinne, pracę, majątek, karierę? Dlaczego dla niego narażają się nawet na utratę wiecznego zbawienia?
Ks. M. Dziewiecki wyjaśnia to w ten sposób: "Nadużywanie alkoholu, pomimo coraz dotkliwszych konsekwencji, zachodzi zwykle w sytuacji, w której człowiek z jakichś względów nie chce lub nie potrafi w dojrzały sposób radzić sobie z własnymi trudnościami i bolesnymi emocjami. Nadużywając alkoholu, dany człowiek chce osiągnąć poprawę nastroju bez poprawiania własnego życia i postępowania. Alkohol okazuje się subiektywnie atrakcyjny i groźny dla osób, które przeżywają stany lęku, niepokoju, rozgoryczenia, depresji, które cierpią na skutek kompleksów, niepewności nieporadności, dla których własna sytuacja życiowa, szkoła, praca, codzienne obowiązki, relacje międzyludzkie, jawią się jako bolesny ciężar i stają się źródłem intensywnego bólu. Ostatecznym powodem nadużywania alkoholu nie jest ani zła wola, ani ignorancja, ani obciążenia genetyczne, lecz kryzys życia, sygnalizowany przez bolesne stany emocjonalne."
Umiłowani!
Nadużywanie alkoholu ma również ogromny wpływ na życie duchowe człowieka. Niesie ze sobą osłabienie lub utratę wiary, a także liczne grzechy czy zaniedbania.
Widzimy więc, że nasza troska, nasze zaangażowanie w apostolstwo trzeźwości to nie tylko zaangażowanie społeczne. My nie walczymy jedynie o poprawę statystyk. My troszczymy się po prostu o naszych bliźnich, o ich zbawienie. Tego od nas wymaga Bóg, który obdarzając nas miłością prosi, byśmy nieśli ją innym.
To właśnie w tej chrześcijańskiej perspektywie patrzymy na zagadnienie trzeźwości.
Moi drodzy,
Trzeźwość jest cnotą konieczną, aby chrześcijanin mógł realizować swoje powołanie do świętości. Jeśli brakuje trzeźwości, wtedy człowiek nie potrafi żyć odpowiedzialnie, nie potrafi również zachować jakiejkolwiek innej cnoty.
Cnota trzeźwości polega na zachowaniu abstynencji lub spożywaniu alkoholu w symbolicznych ilościach. Jeśli chodzi o dzieci i młodzież do 18 roku życia, to od nich wymagana jest całkowita abstynencja. Abstynentami do końca życia muszą być wszyscy alkoholicy. To jedyny sposób, aby nie nadużywali alkoholu i nie przegrali życia.
Całkowita abstynencja obowiązuje także kobiety w ciąży, kierowców, pracowników, ludzi, którzy złożyli przyrzeczenia abstynenckie, a także osoby, którym nawet symboliczne spożycie alkoholu przyniosłoby uszczerbek na zdrowiu.
Dla pozostałych ludzi dorosłych "abstynencja od alkoholu nie jest obowiązkową formą zachowania cnoty trzeźwości. Jest natomiast bardzo cennym darem danego człowieka dla samego siebie i innych ludzi. Dar abstynencji ze strony dorosłych to droga prorocka. To droga wyjątkowej troski o trzeźwość własną i bliźniego. To droga świadectwa. To droga wyjątkowo obecnie potrzebna".
Trzeźwość musimy pojmować także w sensie intelektualnym i duchowym. "Człowiek trzeźwy to zatem ktoś, kto czuwa nad uczciwością, rzetelnością i roztropnością swojego myślenia". Mówi o tym wyraźnie św. Piotr w swoim pierwszym liście: "Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu bądźcie trzeźwi" (1P1,13).Człowiek trzeźwy to prawdziwy rycerz Jezusa Chrystusa. Do takiej postawy zachęca nas św. Paweł Apostoł: "My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia" (1 Tes 5,6).
Umiłowani!
Dopiero po tym pogłębionym i niezwykle ważnym wprowadzeniu, możemy lepiej zrozumieć, o jak istotnych sprawach dzisiaj mówimy. Mają one wpływ nie tylko na życie pojedynczych ludzi oraz na wspólnotę Kościoła. Mają także ogromny wpływ na życie społeczne i przyszłość naszej ojczyzny.
Przed kilkoma miesiącami grupa polskich naukowców i ekspertów przygotowała raport pokazujący, jak poważnym problemem jest picie alkoholu przez Polaków.
Wystarczy przywołać tylko kilka danych z tego raportu, które pokazują, jak źle dzieje się w Polsce. Prawie milion osób uzależnionych od alkoholu. Od 2,5 do 4 milionów osób pijących ryzykownie i szkodliwie. Prawie 2 mln dzieci żyjących w rodzinach z problemem alkoholowym. 2 miliony osób doświadczających przemocy na tle alkoholowym. To są liczby, które wręcz paraliżują. To jest skala dramatu, który trudno sobie wyobrazić.
Ten temat zostanie poruszony także podczas dzisiejszej homilii. Musimy też mieć świadomość, że każdego dnia, w każdej godzinie, a nawet minucie, w Polsce ktoś cierpi przez alkohol. Jeżeli powiemy, że każdego dnia ktoś nieodwracalnie przegrywa życie, to nie będą to tylko stylistyczne zabiegi ani metafory. To bolesna prawda. O tym mówią dane zebrane przez ekspertów. Ponad 10 tysięcy osób umiera rocznie w Polsce na skutek nadużywania i uzależnienia od alkoholu. Prawie 5 tysięcy wypadków drogowych powodowanych jest przez osoby będące pod wpływem alkoholu. 80% osób podejrzanych o dokonanie morderstwa i 70% osób podejrzanych o dokonanie gwałtu, to osoby nietrzeźwe.
A więc alkohol nie jest substancją neutralną. Powiedzmy wprost, alkohol to substancja, która nie tylko niszczy życie osoby uzależnionej i jej rodziny, ale często jest przyczyną cierpienia, a nawet utraty życia wielu niewinnych osób.
Dlatego Kościół w Polsce zajmuje się tym problemem nie tylko wówczas, gdy pojawiają się takie wypadki, jak te nagłośnione w mediach. Kościół zajmuje się sprawą trzeźwości nieustannie.
Niestety, wiele osób pozostaje głuchych na to wołanie o dar abstynencji, o piękne świadectwo, o odpowiedzialność i troskę, o trzeźwość. Gdy Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości apelował o ograniczenie fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu oraz zakaz jego promocji, ruszyła lawina złośliwych, a wręcz agresywnych komentarzy. Wiele z nich motywowanych było niechęcią do Kościoła i kapłanów, ale było też wiele takich, które pokazywały wprost, że Polacy zupełnie nie widzą związku między nadmierną sprzedażą alkoholu i jego promocją, a tragediami, z którymi mamy do czynienia.
Czy można się jednak dziwić zwykłym Polakom, skoro nawet przedstawiciele opiniotwórczych elit, dziennikarze i rządzący, wciąż mają ogromne problemy ze zrozumieniem najważniejszych wyzwań w tej sferze? Dyskusja o naszych postulatach jest często naznaczona nie tylko wielką nieświadomością, ale często również skandalicznym cynizmem. Jak inaczej ocenić głośne wypowiedzi polityków piętnujących pijanych kierowców, gdy wiemy, że ci sami politycy nie tak dawno temu przegłosowali ustawę liberalizującą zasady handlu alkoholem. Nie można jednego dnia zwiększać fizycznej dostępności alkoholu, wprowadzając go np. na stadiony, a drugiego stawiać się w gronie tych, którzy walczą o trzeźwość na drogach.
Podobne rozdwojenie jaźni możemy obserwować w przypadku przedstawicieli mediów. Te same stacje, w których toczone są emocjonalne dyskusje o pladze pijanych kierowców, w chwilę później pokazują reklamę alkoholu, która upowszechnia jego pozytywny obraz. Dziennikarze, którzy dzisiaj biją na alarm, nie są w stanie poprzeć corocznego apelu na sierpień - miesiąc abstynencji, a często wręcz kpią z propozycji podnoszonych przez Kościół.
Dlatego nieustannie musimy powtarzać, jakie są podstawowe i najskuteczniejsze metody odwracania niekorzystnych zjawisk. Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości od lat apeluje o podjęcie systematycznej, odpowiedzialnej i opartej na naukowej wiedzy troski o trzeźwość Polaków.
Eksperci z całego świata wskazują jednoznacznie, że tylko likwidacja reklamy oraz ograniczenie fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu przynosi pozytywne efekty w walce z tym wielkim problemem społecznym. Dlatego należy ograniczyć liczbę punktów, gdzie dostępny jest alkohol. Należy zakazać handlu alkoholem w godzinach nocnych, a także na stacjach paliw, na których często alkohol jest najbardziej widocznym i promowanym produktem, rzucającym się w oczy każdemu kierowcy.
Nie zapominajmy również, że bardzo tanie, powszechnie dostępne piwo to zguba dla dzieci i młodzieży. Oni wszyscy także będą kiedyś kierowcami, ale przede wszystkim będą kiedyś matkami i ojcami, małżonkami, pracownikami. Dlaczego w naszym społeczeństwie jest tak wielka obojętność na to, jaki los gotujemy młodym, narażając ich na nałogi? Dlaczego tak wiele niepełnoletnich osób przyznaje w badaniach, że nie ma problemu z zakupem alkoholu, mimo że istnieje wyraźny ustawowy zakaz? Dlaczego tak wielu gimnazjalistów deklaruje, że pierwszy kieliszek wypili w domu rodzinnym, często przy wiedzy, a nawet za przyzwoleniem rodziców?
To są sytuacje niedopuszczalne. Nie wolno nam ich akceptować. Dlatego trzeba podjąć zdecydowaną walkę z tymi problemami. Wymienione wyżej rekomendacje są radykalne, ale jak pokazują doświadczenia innych państw, tylko takie działania przynoszą efekty.
Spójrzmy chociażby na przykład Norwegii. W całym państwie jest tam mniej punktów sprzedaży alkoholu, niż u nas w jednym mieście wojewódzkim. I podczas gdy statystyczny Polak spożywa ponad 9,5 litrów czystego alkoholu rocznie, to statystyczny Norweg spożywa go mniej niż 7 litrów. Różnica jest widoczna bez głębszych analiz.
Dopiero obniżenie ogólnego poziomu spożywania alkoholu przez Polaków, w tym przez osoby nieletnie, a także wielka narodowa edukacja przyniosą widoczną poprawę także w obszarze bezpieczeństwa na naszych drogach, o czym tak dużo dyskutowano w mediach w ostatnich miesiącach. Dlatego jeszcze raz w tych dniach ponawiamy nasz apel o wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań. Prosimy wszystkie osoby i instytucje odpowiedzialne za stanowienie prawa w Polsce o podjęcie zdecydowanych kroków. Skuteczne przeciwdziałanie nadmiernemu spożyciu alkoholu, budowanie nowej kultury trzeźwości, przeciwdziałanie promocji alkoholu i rozpijaniu ludzi młodych, nie tylko mogą ocalić życie ofiar, ale także ocalić życie tych, którzy wpadają w uzależnienie. Trzeba, abyśmy to zrozumieli i zaczęli wspólnie troszczyć się o trzeźwość.
Kochani!
Obok regulacji prawnych, potrzebne jest nasze osobiste świadectwo. Musimy dzielić się przede wszystkim świadectwem abstynencji, o której wartości powiedziałem na początku katechezy.
Od trzech lat realizujemy program "Rodzina szkołą trzeźwości". W roku ubiegłym przypominaliśmy o roli ojców - świadków wiary i trzeźwości. W tym roku liturgicznym i duszpasterskim podejmujemy refleksję nad znaczeniem matek w dziele kształtowania trzeźwości rodzin i całego narodu. Przyświeca nam hasło: "Kochająca matka zawsze trzeźwa". Taki tytuł nosił też był Apel Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości na sierpień.
Ten temat opisuje warunki społeczne, w jakich się znajdujemy. Ostatnie badania pokazują, że kobiety piją coraz więcej. Dziewczęta doganiają w ilości spożywanego alkoholu chłopców. Rozszerza się plaga nałogów wśród młodych, wykształconych kobiet z dużych miast. Nadużywanie alkoholu od wieków dotyczyło głównie mężczyzn, tymczasem z roku na rok przybywa pijących kobiet. Często chcą one dorównać mężczyznom także w piciu. Piją duże ilości wina i piwa, ale też mocne alkohole. Na ulicach widzimy coraz więcej kobiet pijanych. Młode dziewczęta spotykają się już nie przy kawie czy herbacie, ale przy piwie lub winie. Współczesne Polki - i to w różnym wieku, regularnie piją we własnym gronie, ale również z mężczyznami w barach, klubach, piwnych ogródkach. Alkohol czyni ogromne spustoszenie w kobiecym organizmie. Dochodzi do wielu tragedii.
Media opisują tragiczne sytuacje, w których pijane kobiety trafiają na sale porodowe. Czasami w ostatniej chwili udaje się uratować życie nienarodzonych dzieci. Wiemy, że alkohol ma właściwości wczesnoporonne. Mimo to wiele kobiet lekceważy tę wiedzę. Niestety czasami również lekarze i położne niedostatecznie ostrzegają przed skutkami picia lub wręcz do niego zachęcają. Tymczasem każda kobieta, która pragnie zajść w ciążę, powinna zachować abstynencję na trzy miesiące przed poczęciem, a także w całym okresie ciąży i karmienia piersią. A ileż pijanych matek naraża swoje dzieci na utratę zdrowia i życia, dlatego że nie są w stanie zapewnić im właściwej opieki! Przypadków jest tak dużo, że starczyłoby na wiele konferencji. Przywołajmy chociażby jeden z początku lipca. Klientka jednej z wolsztyńskich restauracji zostawiła w niej syna. Pijana wyszła z lokalu bez niego. Jeśli nie zostanie powstrzymana fala pijaństwa wśród kobiet, takich dramatycznych wydarzeń będzie coraz więcej. Czy naprawdę chcemy co kilka miesięcy słuchać, że małe dziecko wypadło z okna, utopiło się albo zagubiło, bo w tym czasie jego matka piła alkohol lub była pod jego wpływem?
Siostry i Bracia!
Każda kobieta z chwilą poczęcia dziecka staje się odpowiedzialna za jego życie i zdrowie. To przede wszystkim od niej zależy, czy dziecko znajdzie w niej bezpieczne schronienie. Rozwijający się, delikatny organizm dziecka w łonie matki jest szczególnie wrażliwy na alkohol.
Każda, nawet najmniejsza ilość alkoholu wypitego przez matkę, może bardzo poważnie zaszkodzić dziecku. Ryzyko poważnych uszkodzeń zwiększa się wraz ze wzrostem ilości wypitego trunku. Szkody fizyczne, jaki psychiczne wyrządzone dziecku przez alkohol, znane są pod nazwą Alkoholowego Zespołu Płodowego (tzw. Zespołu FAS). FAS to choroba nieuleczalna, trwająca do końca życia człowieka. A przecież można jej tak łatwo uniknąć! Wystarczy zachować abstynencję od alkoholu w okresie oczekiwania na narodziny dziecka. Wsłuchajmy się wszyscy w dramatyczną prośbę nienarodzonych dzieci. Gdyby potrafiły mówić, wtedy wołałyby: "Mamo, nigdy nie pij za moje zdrowie!".
Po urodzeniu dziecka każda matka staje przed nowym wezwaniem, a jest nim wychowanie go w trzeźwości. Takie wychowanie zawsze zaczyna się od osobistego świadectwa, od pokazywania dziecku świata w taki sposób, aby nigdy nie musiało szukać radości, chwilowej satysfakcji w alkoholu.
Od postawy matki zależy w dużej mierze to, czy i na ile dziecko poczuje się bezpieczne w tym świecie oraz na ile będzie skłonne uwierzyć w miłość i uczyć się miłości w kolejnych fazach swojego rozwoju. Matka jest lustrem, przez które dziecko obserwuje świat i patrzy na siebie. Potrzeba nam zatem matek tworzących atmosferę bezpieczeństwa i radości w domu. Matek prowadzących dzieci do Kościoła, zachęcających do wspólnej modlitwy i rozmowy o Bogu. Matek starających się, aby rodzinne spotkania i uroczystości, wspólne wolne chwile i wakacje były wolne od alkoholu, a jednocześnie radosne, pełne entuzjazmu, otwartości, wzajemnego szacunku. Dzięki takiej postawie matek dzieci będą rozumiały, co jest źródłem radości, a co tej radości zagraża.
Rolą matek jest także stawianie dzieciom wymagań. Nie można tolerować sytuacji, w której dziecko zaczyna sięgać po alkohol. Nie można tego bagatelizować. Problem z alkoholem nie pojawia się nagle. To stopniowy proces. Zlekceważenie pierwszych kroków na tej drodze może się skończyć tragicznie. Matki nie powinny więc ulegać prymitywnym tłumaczeniom wielu nieodpowiedzialnych osób, które mówią, że jedno piwo czy drink jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To właśnie jedno piwo czy drink w wieku kilkunastu lat często jest pierwszym krokiem na szlaku, który kończy się przegranym, zmarnowanym życiem i cierpieniem.
Prosimy więc wszystkie matki o odpowiedzialność, o mądrość, o nieuleganie pustym hasłom o tolerancji, bezstresowym wychowaniu, uczeniu się na błędach. O alkoholizmie i mechanizmach jego powstawania wiemy już tak wiele, że nie możemy pozwalać dzieciom eksperymentować.
Mądra matka rozumie, że jeśli ktoś z dzieci czy młodzieży zaczyna sięgać po alkohol, to nie czyni tego z tak zwanej "czystej" ciekawości, dla "integracji" z rówieśnikami czy dla podkreślenia niezależności, lecz dlatego, że nie radzi sobie z życiem, z emocjami, z panowaniem nad sobą i nad własnymi słabościami. Mądra matka wie, że sięganie po alkohol nawet w najmniejszych ilościach przez dzieci czy młodzież to szybka droga do uzależnienia i zablokowania rozwoju fizycznego, psychicznego, duchowego, religijnego, moralnego i społecznego. Kochająca matka z wielką stanowczością czuwa nad tym, by jej dzieci były wolne od uzależnień, by nie krzywdziły siebie sięganiem po alkohol i by nie ulegały wpływowi tych, którzy demoralizują i rozpijają młodzież.
Dojrzała matka troszczy się o wychowanie religijne swoich dzieci. Kochająca i odpowiedzialna matka zdaje sobie sprawę z tego, że wychowanie katolickie to najpewniejszy sposób ochrony jej dzieci i ich przyszłych rodzin przed nadużywaniem alkoholu i przed chorobą alkoholową. Jezus uczy nas bowiem życia w miłości, prawdzie i odpowiedzialności, czyli w wolności dzieci Bożych. W wolności od wszelkiego zła i od wszelkich uzależnień.
Kochani!
Hasło "Kochająca matka zawsze trzeźwa" odnosi się nie tylko do matek posiadających własne dzieci. Do szczególnego świadectwa trzeźwości powołane są także siostry zakonne, które realizują duchowe macierzyństwo opiekując się dziećmi, wychowując je i kształcąc w tak licznych placówkach opiekuńczo-wychowawczych, jak również placówkach oświatowych. Ich ofiarna służba, miłość Boga i bliźniego, oraz wysokie pedagogiczne kompetencje wsparte świadectwem radosnej abstynencji, mogą uczynić wiele dobra w wychowaniu dzieci i młodzieży do bycia wolnymi od nałogów.
Do świadectwa trzeźwego życia powołane są wszystkie kobiety, także te bezdzietne, żyjące w świecie. Od ich postawy tak wiele zależy. Jeśli trwają w trzeźwości, są wtedy wspaniałym przykładem dla wszystkich, z którymi się spotykają w swoich domach, miejscach pracy, wspólnotach parafialnych. Cnota trzeźwości praktykowana przez kobiety jest podstawą ich duchowego piękna. Na tej urodzajnej ziemi ich wrażliwych serc zakwitną wtedy także inne cnoty chrześcijańskie.
Dziękuję jak najserdeczniej wszystkim matkom, które same zachowując trzeźwość i abstynencję są wielkim wsparciem dla mężów, są wspaniałym przykładem dla dzieci i całego społeczeństwa.
Dziękuję siostrom zakonnym za świadectwo radosnej abstynencji i ofiarnej służby na rzecz bliźnich, zwłaszcza dzieci i młodzieży, za wytrwałą pracę na rzecz osób uzależnionych i zaangażowanie w różne ruchy i stowarzyszenia abstynenckie i trzeźwościowe.
Dziękuję wszystkim kobietom, które troszczą się o swoją trzeźwość i trzeźwość bliźnich, i w ten sposób realizują chrześcijańskie powołanie do świętości.
Drodzy Słuchacze!
Ostatnie dni przypominają nam, jak wiele trzeba jeszcze zrobić, aby Polska była trzeźwa. Modlimy się więc wspólnie za polskie rodziny, aby wierne Bogu i nauce Kościoła, trwały w wierze i trzeźwości przeciwstawiając się demoralizacji. Pamiętajmy, że Bóg nieustannie nad nami czuwa. On wie, czego nam potrzeba i nigdy nie opuszcza nas w potrzebie. Z tym większym entuzjazmem ofiarujmy Mu wszystkie nasze modlitwy w intencji polskich matek,w intencji trzeźwości rodzin i całego narodu.
Moi Drodzy!
Jakże aktualne w tym kontekście są słowa św. Jana Pawła II, który w Poznaniu w 1997 roku apelował: "Trzeba umieć używać swojej wolności, wybierając to, co jest prawdziwym dobrem. Nie dajcie się zniewolić! Nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem".
Św. Jan Paweł II apelował również z mocą, aby doceniać wszelkie inicjatywy mające na celu troskę o trzeźwość naszego narodu: "Nie wolno tych inicjatyw ośmieszać i pomniejszać! Nie wolno! Zbyt wysoka jest stawka, o którą chodzi. Wiemy to dobrze z historii. Zbyt wysoka jest stawka! I trzeba tutaj iść pod prąd! Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii. Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej "wolności". Wolność nie została człowiekowi dana przez Stwórcę do tego, ażeby niszczył siebie i drugich. Wolność to nie jest samowola".
Umiłowani!
Papież Benedykt XVI ostrzegał: "Każdy człowiek pragnie szczęścia. Wielkim dramatem tego świata jest fakt, że wielu ludzi nigdy go nie odnajduje. Szukają bowiem w złych miejscach (...) prawdziwe szczęście może być odnalezione jedynie w Bogu. Musimy mieć odwagę pokładać nadzieję tylko w Bogu. Nie w pieniądzach, w karierze, sukcesach doczesnych czy relacjach z innymi, ale w Bogu. Tylko Bóg daje odpowiedź na najgłębsze potrzeby ludzkich serc". Dzisiaj ludzie szukają szczęścia w karierze i rozrywce, uciekają się do substancji uzależniających. Proszą o rady wróżek i różnych fałszywych cudotwórców. Tymczasem tylko Jezus jest Zbawicielem, tylko On może nas zbawić i nikt poza Nim.
Także w Apostolstwie Trzeźwości nasze na pozór skromne - jak ziarnko gorczycy czy zaczyn chlebowy - działania, małe działa, przyniosą stokrotny plon, jeśli będziemy trwali w Bogu. Dlatego najserdeczniej dziękuję wszystkim, którzy się w to dzieło angażują.
Dziękuję za wasze świadectwo i proszę, byście dalej nieśli je do jak największej liczby ludzi. Świat potrzebuje świadków, którzy będą niczym jaśniejące pochodnie pośród mroków. Nasza ojczyzna potrzebuje świadków abstynencji.
Kochani!
W tym roku przypada trzydziesta rocznica funkcjonowania duszpasterstwa Diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Dziękujemy Bogu za tę działalność, tak ważną i potrzebną na tych ziemiach. Z jednej strony jest to działalność ważna dla wielu mieszkańców tych ziem, zwłaszcza tych małych wspólnot, które w wyniku historycznych przemian ostatnich lat, wpadły w poważne problemy społeczne, w tym także dramat bezrobocia i alkoholizmu.
Ale to duszpasterstwo jest także potrzebne wobec tysięcy gości, którzy przyjeżdżają tu z całej Polski w sezonie letnim. Często Polacy nie potrafią wypoczywać bez alkoholu. Tym ważniejsze i tym bardziej potrzebna jest działalność duszpasterstwa Trzeźwości w tej pięknej diecezji.
Biskupom, którzy przez lata opiekowali się duszpasterstwem trzeźwości, wyrażam największą wdzięczność. Z głębi serca dziękuję wszystkim duszpasterzom, siostrom zakonnym i wiernym świeckim. Te podziękowania składam na ręce obecnego duszpasterza, współorganizatora tej pielgrzymki, księdza Piotra.
Oby wasza praca wydawała coraz większy plon. Wam wszystkim tu zgromadzonym dziękuję za troskę o trzeźwość naszej ojczyzny. Niech ta pielgrzymka umocni was w tej szlachetnej, a zarazem trudnej służbie. Niech Bóg błogosławi waszej błogosławionej pracy!
Proszę słowami papieża Franciszka: "trwajcie na drodze wiary z mocną nadzieją w Panu. On daje nam odwagę, by iść pod prąd. Nie ma takich trudności, ucisków, niezrozumienia, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem (...) Ufajmy w działanie Boga! Z Nim możemy czynić wielkie rzeczy. (...) Postawcie na wielkie ideały, na wielkie sprawy. My chrześcijanie nie zostaliśmy wybrani przez Pana dla błahostek, idźcie zawsze dalej, do wielkich spraw. (…) zaryzykujcie życie dla wielkich ideałów!"