Kazimiery Iłłakowiczówny Litania kochających Jezusa - gatunek okołoliteracki

Napisane przez  Opublikowano w: Silva rerum

W krytyce literackiej przyjmuje się powszechnie rodzajowy podział twórczości na lirykę, epikę i dramat. Poszczególne rodzaje literackie, z uwagi na charakterystykę ich treści, dzielone są z kolei na liczne gatunki. Pozwala to na prowadzenie usystematyzowanych badań nad poszczególnymi utworami literackimi i ich pełniejszą ocenę. Twórczość literacka może być badana jednak nie tylko w ramach odniesień do kategorii ściśle literackich, ale również w odniesieniu do relacji, wpływów i zależności związanych z oddziaływaniem treści o charakterze religijnym, filozoficznym czy mądrościowym. Jako przykład można wskazać często przywoływane relacje zachodzące w trójkącie "literatura - Biblia - teologia". Celowo zostają wymienione w tym miejscu Biblia i teologia, gdyż bardzo często, w nich można odnajdywać genezę określonych gatunków literackich.

Powiedzenie: Nie cała literatura jest Biblią, ale cała Biblia jest literaturą świadczy o tym jak wiele w świat liryki, epiki i dramatu wnosi Stary i Nowy Testament. Motywy biblijne były przez wieki nieocenioną inspiracją dla twórczości literackiej, a sama Biblia stanowiła - i nadal stanowi - istotny czynnik inspirujący w doborze szaty literackiej.

 

Na zdjęciu: Kazimiera Iłłakowiczówna, autorka Litanii kochających Jezusa i ks. dr Kazimierz Bednarski, autor analizy i rozważań na temat tego utworu.

 

Warto w tym miejscu wspomnieć, o tym, iż relacje w trójkącie "literatura - Biblia - teologia" mają charakter wielokierunkowy. Z jednej strony mają miejsce wyżej wskazane oddziaływania Biblii na literaturę, a z drugiej strony teologia coraz śmielej korzysta z metodologicznych osiągnięć krytyki literackiej. W tym kontekście można wspomnieć chociażby o dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej Sancta Mater Ecclesia (1964), w którym Kościół zaakceptował badania gatunków literackich, a dodatkowo w odniesieniu do Nowego Testamentu zapalił biblistom zielone światło w drodze badań i poszukiwań nowych gatunków. Odsłoniło to pole szerszych możliwości objaśniania sensu zarówno biblijnego jak i literatury wypływającej z Biblii.

 

Wracając do kwestii krytyczno-literackich zaznaczyć należy, iż aktualnie w literaturoznawstwie daje się zauważyć daleko idące zmiany w rozumieniu i stosowaniu pojęcia gatunku literackiego. O tych procesach obszernie relacjonuje m.in. prof. Grzegorz Gazda, który na łamach "Zagadnień Rodzajów Literackich" zauważa, iż w przekonaniu wielu krytyków literackich gatunki mają charakter całkowicie historyczny, konserwatywny i metodologicznie przebrzmiały. Przypomina on o dwóch poważnych przewrotach w literaturze poklasycystycznej tj. rewolucji romantycznej oraz rewolucji awangardowej. Zarówno romantycy jak i awangardziści, łamiąc dzielące bariery, przekraczając granice wytyczone przez tworzywa, powołując do życia formy całkowicie nowe i oryginalne, zostawili mimo wszystko równoległy i jakby konkurencyjny kodeks gatunków i ich odmian. Za ich sprawą doczekaliśmy zatem czasów, gdy w zasadzie wszystko jest literaturą - stać się nią wszak może każda słowna ekspresja - a słownikowe definicje tego pojęcia nie nadążają za współczesnymi realiami. Można jednak umownie przyjąć, iż dawny system rodzajowo-gatunkowy wyznacza tylko rdzeń literatury, przechowuje porządkującą pamięć o jej przeszłości i tradycjach.

 

W tym kontekście należy wspomnieć o gatunkach okołoliterackich, które nie mieszcząc się w kategoriach literatury klasycystycznej i nie spełniając jej kryteriów, jako dziennik, pamiętnik, relacja z autopsji, reportaż zdobywają sobie u współczesnych niezwykłą popularność czytelniczą. Wśród wyżej wymienionych form twórczości poczesne miejsce znajduje litania, która stała się atrakcyjną formą twórczości dla licznych literatów (1).

 

POWSTANIE I ROZWÓJ LITANIJNEJ FORMY LITERACKIEJ

 

Greckie lite, łacińskie litanea, znaczą tyle co - prośba, błaganie, prywatna lub publiczna modlitwa błagalna, złożona z szeregu inwokacji skierowanych do Boga, Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, Matki Bożej lub świętych, połączona wezwaniem o ich wstawiennictwo i opiekę.

 

Genezy tej formy można doszukiwać się w tekstach modlitewnych znanych już w Babilonie, w starożytnej liturgii hebrajskiej oraz w rytach hellenistycznych. Do I w. po Chrystusie w rzymskiej liturgii mszalnej występowały tzw. Litanie mszalne (litania missalis). Były to modlitwy błagalne. Ich charakterystyczną cechą było częste powtarzanie wezwania Kyrie eleison, tak że z czasem słowo Kyrie poczęło występować zamiennie ze słowem litania. Stosownie do tego, ile razy lud powtarzał wezwanie Kyrie, rozróżniano litanię pojedynczą, podwójną, potrójną, pięciokrotną i siedmiokrotną. Litania mszalna miała charakter pokutny. Znajdował on wyraz w starej zasadzie rubrycystycznej: kiedy się odbywa litania, nie śpiewa się "Chwała na wysokości" ani "Alleluja".

 

Z litanii mszalnej rozwinęły się wspólne modlitwy wiernych jako zakończenie Liturgii Słowa.

 

Za pontyfikatu Grzegorza Wielkiego (590-604) przyjęła się w liturgii rzymskiej litania siedmiokrotna. Lud rzymski śpiewając te same modlitwy błagalne, udawał się z siedmiu okręgów kościelnych, z których składał się wówczas Rzym, w siedmiu procesjach do ustalonej z góry świątyni, tzn. Stacji. W świątyni tej odbywała się właśnie liturgia. Wtedy też słowo litania nabyło znaczenia procesji. Modlitwy błagalne oznaczały również procesję błagalną. To podwójne znaczenie słowa litania - modlitwa i procesja, utrzymało się aż do końca XII wieku, kiedy to nastąpiło rozróżnienie; modlitwy błagalne, które uzyskały wyraźnie skrystalizowany kształt literacki, zwano odtąd litanią, zaś religijne pochody błagalne - procesją.

 

Litanie mszalne, litanie procesyjne, siedmiorakie, większe i mniejsze, były tylko zewnętrzną okazją do przyspieszenia rozwoju litanijnej formy modlitwy. Prawzór miała ona w modlitwie synagogi, na której wzorowała się liturgia słowa. Na kształtowanie się tej formy niebagatelny wpływ miała atmosfera panująca w liturgicznych zgromadzeniach wyznawców Jezusa w Jerozolimie, jak o tym świadczą Dzieje Apostolskie i Listy św. Pawła, a także Objawienie św. Jana - pod bezpośrednim natchnieniem Ducha Świętego. W ogarniętych ekstazą duszach ujawniały się charyzmaty, co znajdowało wyraz między innymi w spontanicznych aklamacjach. Takie było np. aramejskie wezwanie Maranatha - Przyjdź Panie Jezu!

 

Chrześcijanie w państwie rzymskim, otoczeni wojującym pogaństwem, musieli się bronić przed jego demoniczną siłą. Dlatego tak żarliwie błagali o pomoc, a nawet wręcz zaklinali - najpierw Chrystusa, potem aniołów, a wreszcie także świętych męczenników. Z tego układu wezwań powstała stopniowo forma litanijna. Poszczególne wezwania składały się z dwóch części: imienia czy tytułu wzywanej osoby lub osób, które się zmieniały i prośby, która pozostawała niezmieniona.

 

W końcu VI wieku, za papieża Grzegorza Wielkiego - w wyniku ostatecznej redakcji oficjalną postać otrzymała litania do Wszystkich Świętych. Pod koniec średniowiecza można było w kościele zachodnim naliczyć wiele najróżniejszych litanii. Próbę czasu wytrzymała tylko jedna z nich: Litania do Najświętszego Imienia Jezus. I ona właśnie jest znamienna dla dojrzałego chrześcijańskiego średniowiecza.

 

Jest rzeczą oczywistą, że również kult maryjny szerzący się bujnie we wczesnym średniowieczu, podjął powszechnie przyjętą i wydoskonaloną formę litanijną. Jako owoce prywatnej pobożności powstawały liczne litanie do Panny Maryi. Najstarsze, do dziś znane liturgii litanie pochodzą z XII wieku. Zasada ich kompozycji była prosta tj. dodawano kolejne materiały odnoszące się do Matki Boskiej i w ten sposób rozwijano temat. Litanie Maryjne z wczesnego średniowiecza nie przyjęły się ani powszechnie, ani na trwałe. Dopiero ta, którą odmawiano i śpiewano w Loreto, słynnym sanktuarium maryjnym i ta, która od niego właśnie otrzymała swą nazwę, uzyskała z czasem powszechne, a potem wyłączne znaczenie (2).

 

LITANIA KOCHAJĄCYCH JEZUSA - LITANIĄ POETYCKĄ

 

Jezu nie zwlekaj dłużej
Chryste, usłysz nas,
Jezu nie zwlekaj dłużej
   Chryste zejdź ku nam niżej
   Jezu nie zwlekaj dłużej;
z Bogiem Ojcem, którego się lękamy, pojednaj nas;
Ducha Świętego, którego pojąć nie możemy, wytłumacz nam;
Matkę Twoją, która człowiekiem była jak i my,
   włącz na zawsze w krew naszą;
wszystkich świętych, braci dalekich i obcych, zaszczep nam.
Ponad wszystko i wszystkich kochamy Cię, Jezu!
Za to, że Ciebie zrozumieć tak łatwo,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że Twoja prawda o tym, co dobre, a co złe nigdy się nie zmienia,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że Pomazańcy Twoi, grzeszni czy cnotliwi, zawsze do Ciebie nas wiodą,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że co dzień czegoś nowego od Ciebie można się nauczyć,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że dniem i nocą, zimą i latem zawsze jesteś jednaki,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że bez Ciebie żyć niepodobna,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, żeś cierpiał od swoich i od swoich byłeś zamęczony,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że przebaczyłeś sędziom, katom i ludowi,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, żeś Ty jeden nigdy nas nie zawiódł,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, żeś został z nami na pobojowisku, gdy nas wszyscy opuścili,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, żeś poszedł z nami na najdalsze wygnania,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że chleb Twój żywił nas, gdy innego nam skąpiono,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że krucyfiks Twój, gdy nań spojrzeć, taką ulgę przynosi,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że w Tobie jest cisza, pogoda i pewność,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że jesteś z nami przeciwko nam samym,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że niewierzący nieraz bliższy jest Ciebie, niż pobożny,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że przemawiasz do nas zawsze, gdy nadsłuchujemy,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że można Ci wyznać najcięższe zbrodnie, a Ty się nie zgorszysz,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że zbawiasz także szpiega, sprzedawczyka i zdrajcę,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że Cię można opuścić i zawsze droga do Ciebie zostaje otwarta,
   kochamy Cię, Jezu,
Za Twoje narodzenie w stajence,
   kochamy Cię, Jezu,
Za Twój warsztat ciesielski przy Józefie,
   kochamy Cię, Jezu,
Za palestyńskie ścieżki którymiś chadzał,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że kochasz nas więcej niż którykolwiek z bliskich,
   kochamy Cię, Jezu,
Za to, że będziesz z nami przy skonaniu,
   kochamy Cię, Jezu,
Bądź nam miłościw, nie przestawaj nas kochać, Jezu,
Bądź nam miłościw, zejdź ku nam niżej, Jezu,
Bądź nam miłościw, nie zwlekaj dłużej, Jezu,
Który żyjesz i królujesz z Ojcem, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków.
Amen. (3)

 

Co to jest litania poetycka? Jest to utwór który w niezbyt rygorystyczny sposób nawiązuje do formy litanijnej, zwykle ogranicza się do ciągu paralelizmów i jednej formuły modlitewnej; gdy podstawa konstrukcji wypowiedzi lirycznej stanowi tylko jeden z połączonych zazwyczaj elementów struktury gatunku (wezwanie-prośba), wówczas bardziej stosowne jest pojęcie wiersza litanijnego. W tym ujęciu widzimy między innymi R. Brandstaettera "Litanię eucharystyczną", Z Łączkowskiego - "Litanię do męczenników z Ugandy", J. Tuwima - "Litanię", C.K. Norwida - "Litanię", S. Ziembińskiego - "Litanię wojenną", K. Wierzyńskiego - "Litanię ziemi Lwowskiej", A. Dawidowicza - "Litanię do Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia", ks. J. Twardowskiego - "Litanię polską", J.Liberta - "Litanię do NMP".

 

Osobną grupę tekstów stanowi litanijna proza poetycka (m.in. A. Mickiewicz - "Litania pielgrzymska", Z. Krasiński - "Litania", J. Pietrkiewicz - "Litania do Boga Ojca").

 

Utwór Kazimiery Iłłakowiczówny "Litania kochających Jezusa", do litanii poetyckich zalicza profesor Antoni Bednarek (zob. Encyklopedia Katolicka, t. 10, hasło: litania poetycka). Nie znam innego źródła, które wartościowałoby litanie podanych autorów tak samo czy inaczej. Pozostaje mi osobista refleksja i swoisty zachwyt. Bo czym są wiersze religijne w bogatym obszarze tematycznym i stylistycznym poezji? Oparte zwykle na modlitwie i kontemplacji, intymnym związku poety z tzw. rzeczywistością nadprzyrodzoną są bardzo delikatne i kruche w interpretacji. Najkrócej mówiąc, zmuszają do zachowania subtelnego - zarówno w emocjonalnym odbiorze jak i późniejszej beznamiętnej naukowej analizie.

 

Litania Iłłakowiczówny zbudowana jest z trzech wyraźnych sekwencji jak tryptyk kościelny, ołtarz rzeźbiony, malowany. Zresztą tych odwołań do rzeczywistości duchowej kościoła katolickiego jest dużo więcej. W czasie lektury wędrujemy - podobnie jak w dynamice Mszy św. - od początkowych słów Jezu nie zwlekaj dłużej poprzez liczne anafory Za to, że, które rozpoczynają drugą część wiersza, centralną, właściwą dla samej litanii, żeby na końcu w krótkim, niedużych rozmiarów zakończeniu zamknąć wiersz tak jak kończy się nabożeństwo - znanym dobrze błogosławieństwem.

 

Teraz naszą uwagę skupi pierwsza część litanii. Biorą w niej udział osoby tajemnicy Trójcy Świętej: Jezus Chrystus, Bóg Ojciec i Duch Święty oraz Matka Boża, która człowiekiem była jak i my. To nie koniec kosmosu Bożego, który wypełniają także wszyscy święci i bracia obcy, jak ich nazywa poetka z wielką miłością mimo tego, że są daleko od Kościoła. Ciekawy jest zabieg poetycki, jaki stosuje w swoim liryku poetka. Mianowicie egzystencjalne aklamacje Jezu nie zwlekaj dłużej, Chryste zejdź ku nam niżej przeplata słowami litanii kościelnej Chryste usłysz nas. To interesujący dialog własnej ekspresji poetyckiej z zastanym dziedzictwem literatury religijnej, poprzez który Iłłakowiczówna próbuje wprowadzić wiersz swój do powszechnej modlitwy.

 

Zastanawiają również w tej sekwencji utworu liczne antynomie przestrzeni, przeciwstawienia nieba i ziemi, góry i dołu, Boga i człowieka. W tę podzieloną rzeczywistość wkracza głos autorki Litanii, która prosi Jezusa Chrystusa z Bogiem Ojcem, którego się lękamy, pojednaj nas. Podobnie zwraca się z prośbą, aby Ducha Świętego, którego pojąć nie możemy, wytłumacz nam. To Jezus staje się mediatorem człowieka z niezrozumiałym Bogiem w Trójcy Świętej.

 

Oprócz kerygmatycznych wątków w Litanii Iłłakowiczównej, które tak dobrze ilustruje Kazanie na Górze, spotykamy liczne parafrazy, trawestacje biblijnych myśli i tak na przykład za to, że jesteś z nami przeciwko nam samym, kochamy Cię Jezu. Ten passus wiersza ewokuje Pawłowe rozdarcie nie czynię tego dobra, którego pragnę, lecz zlo, którego nie chcę. Panaceum na dotkliwy brak harmonii i wolności w człowieku jest miłość Jezusa Chrystusa na Krzyżu. Ta miłość jest zdolna nas chronić przed samymi sobą, jak mówi poetka. To wyznanie wiary wyrażone w licznych aklamacjach i anaforach poetyckich zagospodarowuje przesłanie Litanii.

 

W innym miejscu słowa za to, że chleb Twój żywił nas... wywołują asocjacje modlitwy Ojcze nasz, gdzie mówimy chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Ostatecznie część środkowa tryptyku kończy się czekającą nas wszystkich śmiercią i nadzieją, że nie będziemy samotni - za to, że będziesz z nami przy skonaniu kochamy Cię Jezu. Jest więc za co dziękować Bogu, kiedy jest się człowiekiem.

 

Trzecia sekwencja Litanii kochających Jezusa zmienia treść i charakter dotychczasowej anafory. Tym razem mamy słowa zapożyczone z modlitwy ślepca spod Jerycha, które brzmią: Boże zmiłuj się nade mną, bo jestem grzesznikiem. Wypowiadane są one - tak jak podczas spowiedzi słowa Boże bądź miłościw mnie grzesznemu - trzy razy.

 

Podmiot liryczny urywa w połowie pokutną aklamację i dopisuje własnymi słowami prośby. Tam, gdzie mowa o naszych grzechach pojawiają się prośby. Gdy się Nim przyjrzymy z bliska, to zaskakuje nas paralela treści końcowych wersów z pierwszymi, w których także jest prośba o Chryste zejdź ku nam niżej. Podobnie słowa: nie zwlekaj dłużej, obecne w pierwszym skrzydeł tryptyku jak i w trzecim, zamykającym litanię.

 

Trzy razy woła podmiot na końcu utworu: nie przestawaj nas kochać, zejdź ku nam niżej, nie zwlekaj dłużej, zdradzając w ten sposób niepokój osoby, która tęskni za Bogiem, a jednocześnie pragnie go prosić.

 

Z trzech osób Trójcy Świętej najbliższy i zrozumiały jest Jezus Chrystus: Ciebie zrozumieć tak łatwo, kochamy Cię Jezu. Gorzej ma się sprawa z Duchem Świętym którego pojąć nie możemy. Sam Bóg jest tak wielki i niepojęty dla człowieka, że podmiot litanii zwraca się nieustannie do Jezusa o pomoc Z Bogiem Ojcem, którego się lękamy pojednaj nas. Wydaje się, że te wszystkie obawy i niepokoje, jakże bliskie człowiekowi dopóki żyje, może rozwiać błogosławieństwo, które otrzymujemy zawsze na zakończenie nabożeństwa. Podmiot liryczny, jak prezbiter korzysta z atrybutów kapłaństwa i obdarza uczestników "poetyckiej" litanii, czyli nas czytelników błogosławieństwem. Wśród osób Świętej Trójcy Ojca i Syna i Ducha Świętego panuje jedność i harmonia, której nam ludziom tak bardzo brakuje.

 

Interesująca jest też rola w utworze Matki Bożej, która ma taki sam status jak człowiek, a jednak podmiot liryczny prosi Jezusa, by włączył jej Osobę w zbawienie człowieka. Tę zażyłość z Trójcą Świętą ma podkreślać pokrewieństwo natury. Matkę Bożą - podmiot wiersza zwraca się do Jezusa - włącz na zawsze w krew naszą. Widzimy więc jak osoba Jezusa zdolna jest do "kreowania" harmonii w świecie ludzkim podzielonym śmiercią i grzechem.

 

Człowiek Iłłakowiczównej ma szansę być zaszczepiony w rzeczywistość Boga razem ze świętymi, a co szczególnie ważne także z obcymi i dalekimi wszystkich świętych, braci dalekich i obcych, zaszczep nam. Ten fragment pierwszej sekwencji zaskakuje kerygmatycznym przesłaniem, że Bóg kocha wszystkich, bliskich i dalekich, nawet "obcych" wspólnocie chrześcijańskiej. Podmiot liryczny prosi Jezusa o miłość dla nieprzyjaciół (dalecy i obcy), aby włączyć wszystkich ludzi w rzeczywistość zbawienia. Tę sekwencję Litanii kochających Jezusa kończy i zarazem rozpoczyna następna piękna aklamacja, która wyjaśnia, dlaczego możemy prosić Jezusa o pomoc. Kim On jest dla nas naprawdę, że mamy nadzieję zbawienia? Jak bardzo Bóg ukochał ludzi, że w odpowiedzi ludzkość woła ponad wszystko i wszystkich kochamy Cię Jezu!

 

Przejdźmy teraz do drugiej części wiersza wypełnionej poetyką litanii. Kilkadziesiąt anafor wprowadza nas w atmosferę modlitwy kontemplacyjnej. Podkreślmy to, że w kontemplacji liczne powtórzenia na poziomie składniowym czy frazeologicznym wspierają bogaty świat przeżyć. Te same słowa powtarzane w refrenicznym rytmie sprzyjają kontemplacji i wspólnotowej atmosferze modlitwy. Przenoszą nas one w intymny świat uczuć i treści podmiotu lirycznego. Chcemy więcej o nim mówić.

 

Konstrukcja leksykalna anafory tej fascynującej litanii składa się z trzech słów, za, to że i uzmysławia charakterystyczny zwrot językowy, w którym potocznie podkreśla się uwielbienie, podziękowanie. Mówimy zwykle: dziękuje Panu za to, że... Istotnie dziękujemy zawsze za coś. Ale czy jest możliwe dziękować bez tego interesownego powiedzenia "za coś" i tak po prostu za darmo, bezinteresownie zwracać się do świata i ludzi. Spójrzmy w tej perspektywie dziękczynnej na przesłanie wiersza. Odstania nam kerygmatyczną wizję miłości w wymiarze Krzyża. Wymieńmy kilka przykładów:

 

że pomazańcy Twoi, grzeszni czy cnotliwi, zawsze do Ciebie nas wiodą
że przebaczyłeś sędziom, katom i ludowi
że niewierzący nie raz bliższy Ciebie niż pobożny
że Cię można opuścić i zawsze droga do Ciebie zostaje otwarta

 

Te wyżej cytowane fragmenty możemy skomentować w duchu kerygmatu chrześcijańskiego, gdzie z jednej strony podkreślana jest wolność człowieka w spotkaniu z Bogiem, a z drugiej akcentowane jest miłosierdzie Boże, nie zważa na grzech, a odwołuje się do tego, który umarł i zmartwychwstał i dlatego może kochać nawet nieprzyjaciół: przebaczyłeś sędziom i katom.

 

GENETYZM I PRZESŁANIE SPOŁECZNE LITANII

 

Litania - jako gatunek liryki ma skomplikowaną genezę w kontekście kultury judeochrześcijańskiej. Nurty rozdarcia człowieka i muzyki anielskiej (harmonii w sobie i z Panem) są w niej obecne i słyszalne. Dzieło pani Iłły ma swoją głębię i wyraz dzięki wierze, która jest poszukiwaniem, zamiast gotową receptą. Niepokój i rozdarcie są tylko szczyptą soli, czyniącą tę poezję strawną i autentyczną. "Litania" jest przecież w najgłębszym swoim wydaniu drogą do Boga.

 

W tej krótkiej charakterystyce, przebija się głęboki genetyzm. Autorka z utworu literackiego, czyni niejako swoje Credo. Jest to totalne wyznanie wiary i zawierzenie Jezusowi. Wszechstronnie wykształcona, obyta w świecie, znająca bardzo dobrze cztery języki - trwała w komunii z Bogiem i z Kościołem. Litania kochających Jezusa ukazała się w zbiorku Poezji religijnych z lat 1912-1954. Właściwie cała filozofia jej życia jest tam zawarta. Zawierzenie niebiosom, to także owocowanie. Prośba litanijna Chryste zejdź ku nam niżej zdaje się być oparta o bojaźń, że liczni grzesznicy, zwłaszcza z czasu wojny, o własnych siłach nie odrodzą się. W tej prośbie zakodowany jest lęk o ich zbawienie. Stąd dalsze wołanie Jezu nie zwlekaj dłużej. Uniżeniu sacrum towarzyszy jednocześnie podniesienie profanum, a więc powszednich świeckich kategorii ku chrześcijańskiemu niebu. Na przecięciu tych dwóch ruchów: aktualnej potrzeby ratowania i nadziei Boskiej odpowiedzi, powstaje nowa jakość - indywidualne systemy wartości. Autorka zakłada, że niejako implicite ...współczesna religijność stoi nie tyle wobec Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba - ile wobec zagadki istnienia, jakby przed Bogiem, żądającym etycznej odpowiedzi. (4)

 

Iłłakowiczówna nie jest fanatyczką religijną, co widać w wersecie: ...pomazańcy Twoi grzeszni czy cnotliwi, zawsze do Ciebie nas wiodą. Tu widać jej obycie z historią Kościoła i dyskusjami synodalnymi i soborowymi dawnych wieków. Jednocześnie niczym św. Franciszek nie mówi o reformie Kościoła, ale modli się. Swoim życiem ukazuje ten nowy, Chrystusowy, lepszy świat. Stąd w jej biografii jest epizod szczególnej pamięci o wielu kapłanach. Arcybiskupowi Edwardowi Roppowi funduje tablicę pamiątkową tylko za to, że udzielał jej I Komunii Świętej. Długoletnim spowiednikiem pani Iłły był o. Marcin Babraj, redaktor miesięcznika "W Drodze". Po śmierci ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego, redakcji tygodnika "Za i przeciw" powiedziała: "Bardzo się za niego modlę. Naturalnie, oczywistym jest - to wielka strata dla Polski. Każdy człowiek musi umrzeć. On (Wyszyński) był niesłychanie spracowany i Pan Bóg Go zabrał, żeby odpoczął".

 

Żyjąc w konkretnej sytuacji politycznej, Iłłakowiczówna bardzo dobrze orientowała się w planach rządu polskiego. Litanijne dziękczynienie Jezusowi za to, żeś został z nami na pobojowisku, gdy nas wszyscy opuścili - jest niczym innym tylko aluzją do rządów tych państw, które nie pospieszyły z pomocą. Autorka nie oskarża o zdradę, choć w bardzo inteligentny sposób czyni aluzję. Skupia się na umiłowanym Mistrzu, który "został".

 

Kolejna wybrana przeze mnie strofa: za to, żeś poszedł z nami na najdalsze wygnania, sugeruje jej tułaczkę życiową, ale ujmując prośbę w liczbie mnogiej, można domniemywać, że myśli o Przyjaciołach, którzy razem z nią dzielili życie wygnańca, jak i te rzesze nieznanych sobie ludzi, którzy uciekali przed wrogami ze Wschodu czy z Zachodu, bądź siłą byli zmuszeni pozostać na dalekiej Syberii, albo w końcu przyjąć los emigranta. W tym wszystkim widać jej wrażliwość na los człowieka.

 

Ten sam społeczny motyw kumuluje w następnym wyznaniu: za to, że chleb Twój żywit nas, gdy innego nam skąpiono. Głód, nędza ludzka, choroby - to stałe obrazy życia społecznego wielu narodów. Dziwne, może tylko religijnie zrozumiałe staje się pragnienie głodnych, Chleba Eucharystycznego. Człowiek, żeby nie uległ rozpaczy i nie stracił wiary w dobroć ludzką, niemal jak lekarstwa pragnie Komunii Świętej.

 

Iłłakowiczówna naśladując Jezusa, prowadzi życie bardzo skromne. W litanijnym wezwaniu: za Twoje narodzenie w stajence - daje wyraz swojej sympatii wobec ludzi, którzy nie mają żadnych bogactw, którzy świadomie wybierają życie proste, uczciwe, pełne wyrzeczeń i poświęceń. Jest przekonana, że w tym wydaniu Jezus kocha nas więcej niż którychkolwiek. Wierzy, że ta kategoria wiernych zostanie nagrodzona obecnością Jezusa przy skonaniu. Sama przez całe swoje trudne, surowe lecz prawe życie, w okresach tylu historycznych przemian, nie sprzeciwiła się żadnemu z dziesięciorga przykazań. Hołdowała zawsze zasadzie Albowiem na to Chrystus Zmartwychwstał, aby nad umarłymi i żyjącymi panował (Rz 14,9). Na stoliku przy łożu śmierci leżały dwie książki, z którymi się nie rozstawała: Biblia Tysiąclecia i O naśladowaniu Chrystusa - Tomasza z Kempis.

 

ZAMYŚLENIA

 

Piszę te słowa w trzecią rocznicę śmierci papieża Polaka Jana Pawła II. Wieczorem planowany jest przemarsz tysięcy ludzi (głównie młodzieży) z katedry do "mojego kościoła" pw. Ducha Świętego. Z pamięci powtarzam fragment kazania wygłoszonego w Koszalinie: [...] wiatr towarzyszy mi od pierwszego momentu przybycia na ziemię polską nad Bałtykiem w Koszalinie. [...] Papież wierzy w wiatr, w ten z wieczernika, w ten z Pięćdziesiątnicy, wierzy, że słowa rzucone na ten polski wiatr, nie zostaną poniesione w niewiadomym kierunku, lecz pójdą tak jak Słowo Boże, które z Wieczernika na wszystkie krańce ziemi pchnął potężny wiatr Ducha Świętego. Wierzę, że ten papież Polak był osobą wybraną przez ludzi, ale przede wszystkim przez Boga. Wierzę, że przyjdzie ta chwila, kiedy będzie wyniesiony na ołtarze.

 

I ponowne zamyślenie tym razem nad Kazimierą Iłłakowiczówną. Przeczytałem wszystkie dostępne o niej książki, poznałem jej twórczość. Wchodząc z butami w duszę Litanii kochających Jezusa myślę, że poznałem jej serce. Mam przed sobą Wspomnienia starego księgarza Bolesława Żyndry. Na stronie 46 czytam: Teraz stoi otworem droga dla polonistów, badaczy i bibliografów - do ujęcia i oceny całej twórczości największej polskiej poetki XX wieku, przed wydawcami i księgarzami zaś obowiązek najgorliwszego jej rozpowszechnienia.

 

Zestawiam te dwie postacie. Z krwi i kości Polacy, sprawujący jakże różne życiowe zadania. I ... najwięksi. Kazimiera Iłłakowiczówna, poetka, polityk, zatopiona w Bogu. Karol Wojtyła, biskup, papież, zatopiony w Bogu.

 

Czy Ona ... Pani Iłła nie zasługuje na świętość!?

 

Podczas Mszy św. żałobnej, którą celebrował arcybiskup - metropolita Jerzy Stroba, kazanie wygłosił ks. prof. Zdzisław Grzegorski. Powiedział między innymi: Przyzwyczailiśmy się do niej - pewni, że jest wśród nas. Tutaj stajemy z różnorakimi doświadczeniami w obcowaniu z Nią samą, w obcowaniu z Jej dziełem. Szeroka, różnoraka aktywność, żywotność, dynamizm człowieka i chrześcijanina.

 

W swoim zauroczeniu Kazimierą Iłłakowiczówną odczuwam potrzebę nagrodzenia jej. To, co ziemskie otrzymała - medale, miejsce na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Myślę, że nie tylko o taką dla niej nagrodę będziemy prosić Boga.

 

Ks. dr Kazimierz Bednarski

 

Przypisy:
(1) Por. G. Gazda, Paradoksy genologii [w:] Gatunki okotoliterackie, Wałbrzych 2002.
(2) Por. J. Kutnik, Litania loretańska, Kraków 1983.
(3) Tekst z: Antologii Polskiej Modlitwy Poetyckiej, "Z głębokości...". Warszawa 1974.
(4) A. Drawicz, Mistrz i diabeł, Kraków 1990.

 

KIEDY PRZEBIJE SIĘ ŹRÓDŁO, NAPIJĄ SIĘ WSZYSCY
W 25 ROCZNICĘ ODEJŚCIA KAZIMIERY IŁŁAKOWICZÓWNY
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Wydział Teologiczny, Poznań 2008

 

KAZIMIERZ BEDNARSKI
Parafia pw. Świętego Ducha w Koszalinie
Katolicka Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II
Katolickie Licem Ogólnokształcące i Gimnazjum w Koszalinie
Kazimiery Iłłakowiczówny Litania kochających Jezusa - gatunek okołoliteracki (Kazimiera Iłłakowiczówna''s Litany of Those who Love Jesus - A Semi-Literary Genre

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka