Sacrum w twórczości pisarskiej Eugeniusza Paukszty

Napisane przez  Opublikowano w: Silva rerum

 

Dorobek pisarski Eugeniusza Paukszty oczekuje wciąż na wszechstronną i dogłębną analizę. W nielicznych recenzjach ponad trzydziestu powieści pisarza dostrzec można szereg płaszczyzn nie poddanych eksploracji. Wiele ważnych aspektów i problemów pojawiających się w tych dziełach nie doczekało się dotychczas rzetelnej i dogłębnej analizy. Nietknięta pozostaje nadto cała bogata tematyka jego felietonów.

 

 

Recenzenci twórczości Eugeniusza Paukszty zdają się przy tym nie dostrzegać, iż pisarz, który zmuszony był realizować się w okresie socrealizmu, a jednocześnie wywodził się (Sitz im Leben) ze środowiska tradycyjnie chrześcijańskiego, w swojej twórczości narażony był na swoisty genetyzm. Stąd tytuł referatu - Sacrum w twórczości literackiej Eugeniusza Paukszty.

 

Problematyka badań literackich związana z sacrum jest różnorodna. Z jednej strony zależy z czym jest w tych badaniach literackich łączona, z drugiej - od charakteru sakralnego układu odniesienia, który tym badaniom patronuje. Najsilniej utrwaloną tradycję mają badania motywów religijnych w literaturze. Przedmiotem badań są podstawowe, wyodrębnione dla potrzeb badawczych cząstki tematyczne utworów, takie jak: Bóg, szatan, Matka Boża, anioł, ksiądz, Boże Narodzenie, etc.

 

Nowe zainteresowania kierują się ku zagadnieniom, które wyznaczają takie terminy jak: topos, archetyp, mit.

 

Bogatsze możliwości niż badanie motywów daje docieranie do tzw. problematyki utworu literackiego i jego ogólnego sensu, który jest przesłaniem dla czytelnika. Takim staje się zagadnienie dobra i zła, świętości i grzechu. W ten sposób pisali swoje utwory Francois Mouriac, Georges Bernanos, Graham Green i wielu innych (1). Stefania Skwierczyńska proponuje nazwać "literaturę katolicką" jako ogół dzieł literackich, których treści wynikają z oparcia o katolicką teorię rzeczywistości.

 

Po takim wprowadzeniu w pojęcie sacrum, twórczość Eugeniusza Paukszty mogę podzielić na taką, która bez reszty związana jest z motywami religijnymi (felietony religijne), oraz na taką, która operuje problematyką dobra i zła. Sam Paukszta podkreślał przy różnych okazjach, że za najważniejsze swoje zadanie w uprawianiu literatury, uważa trafianie do serc i wyobraźni (2).

 

I. PISARZ KAPŁANEM I PROROKIEM

 

Pierwsze powojenne lata zaowocowały u Eugeniusza Paukszty wertykalnym spojrzeniem na człowieka. Związał się z wydawnictwami katolickimi: "Rycerzem Niepokalanej" i "Tygodnikiem Katolickim" - pismem religijnym dla ziem zachodnich. "Rycerz Niepokalanej" był wydawany przez franciszkanów w Niepokalanowie, i "Tygodnik Katolicki" w Gorzowie Wielkopolskim.

 

W swoich artykułach pisanych dla wyżej wymienionych czasopism Paukszta, występując jako katecheta, kaznodzieja i pedagog, rozwija wizję człowieka w oparciu o rok liturgiczny. Tradycyjnie rok liturgiczny rozpoczyna czas Adwentu, potem następuje Boże Narodzenie, Wielki Post, Wielkanoc, a w końcu tzw. okres zwykły. Każdy z tych okresów ma swoją tradycję i swoje odniesienie do Boga i do człowieka. Adwent kładzie nacisk na dobre uczynki, jest też próbą budowania charakteru, chociażby poprzez ranne wstawanie na roraty. Dla rodziców i nauczycieli jest to szczególny czas na rozmowy o sprawach seksualnych z dziećmi. Maryja oczekująca dziecka jest doskonałym przykładem dyskusji o dojrzewaniu, męskości i kobiecości. Macierzyństwo, dziewictwo, sublimacja, mają tu doskonały klimat. Sprofanowane treści zostają podniesione do sacrum.

 

Paukszta w powszechnej pobożności na pierwsze miejsce wysuwa "prostotę serca". W artykule "Pasterze u żłóbka" zaznacza: Proste ich serca znajdują bez trudu Zbawiciela, z dawna oczekiwanego, a w innym miejscu dodaje: Maryja i Józef [...] dziękują Bogu, że jako pierwszych dworzan wezwał do Syna Swego pokornych i małych, ubogich pasterzy. [...] Z Betlejem nie przybył nikt - wielkich i możnych nie przywołały głosy anielskie - głusi byli na ich wezwanie [...] Ubogimi są ci pastuszkowie, toteż Król ubogich, spracowanych wita ich uśmiechem, maluchne swe rączki wyciąga do nich [...] Prostota serca, pokora sprzyja poznaniu Jezusa, ściąga Jego łaski. On sam wszechmocny Pan nieba i ziemi, opuścił niebiańskie rozkosze, gdzie opływał we wszelkie bogactwa, a dla nas stał się małym dzieckiem (3).

 

W chrześcijaństwie dostrzega Paukszta wartości nadające sens istnieniu oraz pozwalające na odniesienie naszych ludzkich zmagań do Boga (perspektywa wieczności).

 

We wszystkich rozważaniach aksjologicznych nie jesteśmy w stanie wyjść poza trzy idee lub ideały wartości, jakimi są: dobro, prawda i piękno - pisze w swoich rozważaniach J. Tischner - [...] dzięki nim ludzki świat przedmiotów i wydarzeń nie jest światem 'płaskim', lecz światem ładu hierarchicznego, większego lub mniejszego dobra, mniejszego lub większego zła, podobnie prawdy i piękna (4).

 

Paukszta nie zna jeszcze prac Józefa Tischnera, za to sięga do św. Augustyna i za nim powtarza, że dusza ludzka, o ile wierną została właściwej swej naturze, niczego na świecie tak gorąco nie pragnie, jak prawdy. Toteż od niepamiętnych czasów szukały tej prawdy umysły mieszkańców ziemi. Dokądkolwiek w najdalsze głębiny dziejów sięgnie nasza znajomość ludzkich wysiłków i dążeń, wszędzie spotykamy mężów, którzy wznosząc się wysoko ponad niskie i grube strony życia, wpatrywali się w ten świat, nie tyle żeby go posiąść fizycznie, ale żeby go posiąść duchowo, to znaczy, żeby poznać i zrozumieć zawartą w nim wspaniałą prawdę (5).

 

Tak rozumie Paukszta Pokłon Trzech Mędrców. Pisze: Prawdy tej szukało usilnie kilku ludzi żyjących w południowo-zachodniej stronie wielkiego azjatyckiego kontynentu. Czy Ojczyzną ich była Arabia czy Chaldeja, czy prawdopodobnie jeszcze inna kraina, szukali innej Ojczyzny, bardziej sprawiedliwej, niosącej pokój (6). Cytuje słowa samego Jezusa wykorzystując zapytanie: "Kogo szukacie?" (skierowane do przyszłych apostołów), by postawić je czytelnikom. I dodaje: To pytanie bowiem właśnie temu życiu naszemu nadaje istotną, pełną treść. Oczywiście, o ile to pytanie właściwie rozumiemy i konsekwentnie to zrozumienie w naszym życiu realizujemy (7). W dalszych rozważaniach tego tematu pisze: Zawsze szukamy. I tutaj na ziemi nie znajdziemy nigdzie. Wiara nasza wyraźnie mówi, że pełne znalezienie szczęścia, zaspokojenie wszystkich niepokojów duszy znajdziemy dopiero, o ileśmy na to zasłużyli, na tamtym świecie, wtedy gdy Boga twarzą w twarz oglądać będziemy (8).

 

Sięgając ponownie do św. Augustyna cytuje: Wielki jesteś Panie i bardzo chwalebny, wielka moc Twoja, a mądrości Twojej nie ma liczby. I chwalić Cię pragnie człowiek, mała cząstka stworzenia Twego, człowiek noszący w sobie piętno śmiertelności swojej, noszący znamię grzechu swego i świadectwo, że 'pysznym się sprzeciwiasz'. A jednak chwalić Cię chce człowiek, mała cząstka stworzenia Twego. Ty sprawiasz, że radością jest chwalić Cię, albowiem stworzyłeś nas dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie (9).

 

Boże Narodzenie jest dla Paukszty okresem znajdowania. Odpowiadając na postawione sobie pytanie "Czego szukamy?" zastanawia się, czy apostołowie, którzy spotkali Mesjasza, tym samym znaleźli wszystko? W odpowiedzi sięga do Marcela Legauta i jego dzieła Modlitwa wierzącego: Dusza, która znalazła Cię Panie w porywie dobrej woli oddaje Ci się Panie i sądzi, że wszystko uczyniła... A potem dopiero odkrywa głębię Twojej Miłości i jednocześnie poznaje rozległą skale wymagań jakie ta Miłość stawia (10). Argumentuje dalej: To, że Apostołowie znaleźli Mesjasza, że poszli za Nim, jeszcze nie było pełnym znalezieniem. Bo pełne znalezienie zaczyna się z chwilą, gdy odpowiadamy swoim postępowaniem w pełni tym wymaganiom, jakie Miłość Boża stawia przed nami. Życiem swoim musieli Apostołowie udowodnić głębie swojej miłości (11).

 

W taki sposób przemawia Paukszta z wysokości swojej pisarskiej ambony. Przyjęty przez niego styl ma wszelkie walory twórczości homiletycznej. Nawet zakończenie przywołanego utworu ma swoje kaznodziejskie przesłanie: 'Zostaw wszystko a pójdź za Mną' - tak wzywał Chrystus, a nam tak trudno zostawić wszystko i iść za Nim, iść za Jego Miłością [...] 'Czego szukacie' - Ciebie szukamy Chryste! Twojej miłości w nas samych, w naszych sercach i duszach [...] Ty nam tylko w szukaniu naszym dopomóż! (12).

 

Dla duchowego uformowania człowieka - w ocenie E. Paukszty - szczególne znaczenie ma "dobrze przeżyty" okres Wielkiego Postu. Uzasadnia to w ten sposób: Wielki Post ma być okresem, który da katolikowi specjalną podnietę do wewnętrznych rozmyślań, do analizy swoich grzechów, do wytyczenia linii swojego postępowania. Spowiedź Wielkanocna jest niejako ukoronowaniem tego stanu wewnętrznego, jakim żyjemy przez długi czas postnych tygodni (13).

 

Bardzo obszernie pisarz analizuje potrzebę ascezy. Pojmuje ją jako: umiejętność czerpania radości i nadziei z wyrzeczeń poniesionych w imię Boże. Na pełnym odczuwaniu szczęścia przez zbliżenie do Boga przy każdym zwalczaniu pokusy (14). Warto porównać rozumienie ascezy przez Pauksztę, ze słowami papieża Jana Pawła II: Pragnę uwydatnić znaczenie różnych form tej twórczej pracy, najbardziej twórczej ze wszystkich, pracy nad sobą, która pozwala odnajdywać pełną wartość życia (15).

 

Z perspektywy literackiej analizy tych dwóch definicji, nie ma w nich żadnej istotnej różnicy. Poruszone są te same podmioty i osiągnięty ten sam wynik. Teologia życia duchowego rozbudowuje ascezę do takich czynników jak: Naturalny wymiar pracy nad sobą, nadnaturalny wymiar pracy nad sobą, zwyciężenie siebie, gotowość na przyjście Pana (16).

 

Pisarz problematykę przeżywania Wielkiego Postu poszerza o odniesienie do życia rodzinnego. Tu podkreśla potrzebę przykładu rodziców, wspólną modlitwę, stosunek do chorych, biednych (potrzebna nauka odkładania pieniążków przez dzieci do skarbonek dla biednych i dla biednych chorych). Owocem tych wszystkich wielkopostnych zabiegów ma być zdaniem pisarza sakrament pokuty. Dobrze wychowane dzieci czy młodzież pamiętają, że kapłan jest alter Christus, że kapłanom powierzył Chrystus moc odpuszczania grzechów: Którym grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,23).

 

Dlaczego idę do spowiedzi? Paukszta odpowiada: W człowieku tkwi poczucie winy, zrozumienie faktu popełnionego grzechu. Tak samo naturalna jest chęć otrzymania przebaczenia, chęć odrzucenia balastu grzechów i rozpoczęcia nowego życia z radością i wiarą w przyrodzoną skłonność człowieka do dobra i piękna (17). W tym samym artykule autor chwali się, że na pamięć zna odpowiedź św. Augustyna: Nie wystarczy Bogu grzechy wyznawać, ale trzeba się z nich kapłanowi, Bożemu zastępcy spowiadać. Niech nikt nie mówi, że w cichości pokutuje. A Bóg, który o tym wie, może to już przebaczy... Kto tak mówi, ten samego siebie oszukuje i słowa Chrystusowe udaremnia, bo wtedy nadaremnie klucze królestwa niebieskiego Kościołowi były dane (18).

 

Eugeniusz Paukszta w otaczającym go świecie dostrzega również niebezpieczeństwo patologii, która deprawuje dzieci i jest powodem moralnej słabości. W latach pięćdziesiątych nie było jeszcze tematu eutanazji, stąd autor jej nie porusza, ale świadomy jest istnienia aborcji. W swoich osobistych notatkach pisze: Od 1943 r. liczba zgonów dwukrotnie przewyższa liczbę urodzin. Jest to stwierdzenie nie tylko tragiczne, ale wręcz katastrofalne. Jest to stan chorobowy narodu. Bezwzględnie taki stan spowodowany jest przeszłością wojenną, nieustabilizowanymi warunkami życiowymi, rozbiciem rodzin itp., ale z drugiej strony - to brak odpowiednio postawionej i popieranej przez państwo opieki socjalnej nad matką i dzieckiem, brak specjalnych, dostatecznie wysokich dodatków uposażeniowych na wychowanie potomstwa. I sprawa najtrudniejsza - przyczyny kryją się w niesłychanej demoralizacji naszego społeczeństwa. Są to: luźne związki małżeńskie, wpływ 'nowinek' zachodnich (zwłaszcza francuskich), jak też osłabienie więzi życia religijnego. W konsekwencji mamy bodajże nienotowany dotąd wzrost wypadków dzieciobójstwa, czy to przed narodzeniem, czy wkrótce potem, sprostytutowanie młodzieży, straszliwy w ogromie i skutkach alkoholizm, choroby weneryczne w niespotykanym rozmiarze etc. (19)

 

W analizie moralnego zepsucia rodzin pisarz porusza bardzo dokładnie i bardzo szeroko istniejące zło. Złem jest, według niego, brak wstydu u lekarzy, którzy ciągną zyski z procederu aborcji, brak poczucia grzechu u rodziców, którzy się na te zabiegi decydują, zły jest kodeks karny, który dopuszcza do tych planowanych zabójstw, źli są posłowie w sejmie, którzy głosują za ustawami pozwalającymi na zabijanie płodu (20). Nie rozumie też nagonki medialnej na niejakiego Majdańskiego, który będąc bojownikiem o zdrowie i moralność narodu spotyka się z szykanami, wykpieniem i ośmieszeniem publicznym. Od siebie dodaje, że jeśli na to pozwala państwo, to chyba tylko dlatego, że ta osoba swój program opiera na ideałach i nauce Kościoła katolickiego (21).

 

Rodzinie podaje Paukszta przykład św. Rodziny. Podkreśla związek mężczyzny i kobiety, dzietność i próbuje analizować miłość rodzinną, która opiera się na miłości małżonków, na miłości do dzieci, na miłości do Kościoła, Pana Boga i do Ojczyzny. W takim wydaniu rodzina ma swoje obowiązki, chociaż jak zaznacza kilkakrotnie: Jest szczęściem na ziemi (22).

 

Kościół katolicki ma do zaoferowania bardzo bogatą pedagogię. Oprócz okresów liturgicznych pedagogia ta ma swoje odniesienia do świętych (na biografiach świętych wyrastały całe pokolenia wielkich ludzi z całego świata). Niemniej szczególne miejsce Kościół poświęca Matce Bożej, nazywając ją: Matką Dobroci Nieprzebranej. Maryja - kobieta, którą Bóg wybrał na Matkę Swego Syna, kobieta która cierpiała, która żyła życiem takim, jak tysiące i miliony innych, a jednocześnie kobieta, jakiej podobnej nie będzie i być nie może. Maryja - to tak prosty i przystępny sens wszystkich rzeczy, a jednocześnie Maryja, to tak wielka, niepojęta tajemnica [...] (23).

 

Okresy zwyczajne roku liturgicznego wcale nie oznaczają wakacji od Pana Boga. Wręcz przeciwnie, czas wakacji i urlopu przypadający w okresie zwyczajnym, może stać się nie-zwyczajnym czasem odkrywania sacrum. Rozumiejąc to doskonale, Paukszta podaje wprost czytelnikom jak wtedy szukać Boga. Zakochany w ziemiach "odzyskanych", podaje konkretne miejscowości: Na ziemi Lubuskiej nie można ominąć Rokitna, z obrazem Matki Bożej [...] na Opolszczyźnie, chcąc ją dobrze poznać trzeba zajrzeć na prześliczną górę św. Anny, miejsca walk powstańców śląskich [...] warto odwiedzić Nysę, by zobaczyć tam olbrzymią katedrę, jedną z największych w Europie, nie zawadzi odwiedzić Złotów z pięknym kościołem, gdzie mieszkał i prowadził działalność Związku Polaków w Niemczech jego prezes ks. Bolesław Domański [...] itd. Dodaje do tej dość pokaźnej wyliczanki przesłanie: Prawie wszędzie gdzie zawiodą was wasze wakacyjne plany, znajdziecie piękne kościoły, zabytkowe klasztory, a choćby kapliczki polne. Warto tam przyklęknąć, pomodlić i zadumać się (24).

 

Postawa człowieka wierzącego według Paukszty jest postawą stabilną, otwartą na Boga i na ludzi "tak w świątek jak i piątek". Zauważa, że bardzo wielu ludzi w sześć dni tygodnia swoją postawą nie świadczy o przynależności do katolicyzmu, a dopiero w niedzielę stają się moralni, pobożni, świecący innym przykładem katolickiego postępowania. To samo zagadnienie jest podmiotem wielu rozpraw moralnych. Sięgam do P Góralczyka i do jego artykułu pt: Możliwość ślepoty na wartości moralne (25). Góralczyk człowieka opanowanego przez pychę i pożądliwości, klasyfikuje w pięciu postawach wobec wartości: pierwsza to człowiek walczący, druga to człowiek pozbawiony moralnej świadomości, postawa trzecia to człowiek dążący do kompromisu, czwarta to człowiek selektywny, piąta to człowiek bez reszty opanowany przez pychę i pożądliwość.

 

Paukszta "po swojemu" tłumaczy, że rozdzielenie niedzieli od dnia powszedniego prowadzi do jakiegoś pomieszania pojęć. Służba Boża obowiązuje nas zawsze, każdego dnia, w każdej chwili życia. Niedziela jest dniem odpoczynku od pracy. W dniu tym obowiązani jesteśmy pod karą grzechu śmiertelnego uczestniczyć we Mszy św, zbliżyć się w modlitwie do Boga. Na co dzień przekładamy prawdy naszej wiary na język najbardziej prosty wyrażony dwoma słowami: Dobroć i miłość. Co dnia wypowiadamy słowa modlitwy Ojcze nasz... Mówimy: odpuść nam nasze winy bo i my odpuszczamy naszym winowajcom [...], bądź wola Twoja... (26). Realizacja takiego życia staje się "harmonią duszy i ciała", ludzkim szczęściem.

 

W artykule pt.: Górnośląska Jerozolima (Piekary Śląskie), autor przedstawia wiele historycznych detali, które czytelnikowi pomagają poczuć się Polakiem i odkryć w sobie to niezwykłe pragnienie bliskości Boga. Bo... na obraz Boży nas stworzył [...] Jego jesteśmy własno- ścią (27).

 

II. OJCZYZNA

 

Wierszy o Ojczyźnie pisałem sporo i może nimi zaskarbiłem sobie przyjaźń Eugeniusza Paukszty. Pozostały mi w pamięci jego słowa: mam tylko jednego syna, w tobie odnajduję drugiego. Połączyła nas miłość... do Ojczyzny. On z Wilna, ja z Częstochowy. Obaj z innych stron - całkowite ukochanie tych ziem.

 

Obecnie - po 30 latach zamieszkiwania na Ziemiach Zachodnich - wzbogacony rozważaniami Ojca św. Jana Pawła II i jego książką Pamięć i tożsamość ponownie sięgam do Eugeniusza Paukszty. To, co papież wynosi niemal na piedestał świętości, u naszego pisarza jest może zbyt rozmyte, zbyt powszednie, zbyt ludzkie, ale... trzeba być tym chlebem powszednim, aby sięgnąć po Chleb Eucharystyczny.

 

Ojczyzna - naród - kultura, jak mają się do siebie, jak się oddzielają, lub jak ze sobą jednoczą? Cytuję Ojca św: W obrębie pojęcia 'Ojczyzna' zawiera się jakieś głębokie sprzężenie pomiędzy tym co duchowe, a tym co materialne, pomiędzy kulturą a ziemią. Ziemia odebrana narodowi przemocą, staje się niejako głośnym wołaniem w kierunku "ducha" narodu (28).

 

Całe chrześcijaństwo (pisze Ojciec św. Jan Paweł II) podkreśla Ojczyznę. Chrystus mówi: Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat (J 16,28) [...] Całe chrześcijaństwo w swym uniwersalnym wymiarze jest ojcowizną, w której bardzo znaczący jest udział matki. I dlatego też Kościół bywa nazywany matką - Mater Ecclesia (29).

 

Paukszta wychodząc (jak Abraham) z ukochanego Wilna, wędruje wraz z rodziną do ziemi obiecanej. Na początku nie wie, gdzie będzie mu wskazane przez Boga miejsce stałego zamieszkania. Dziś my wiemy, że tą Ziemią Świętą stał się Poznański Sołacz. I... najpierw rozpoznanie, bo cóż wie o ziemiach północnych, ziemiach nadodrza, ziemiach opolskich, a nawet warciańskich (Wielkopolska)!? Jaka teraź- niejszość i jaka przeszłość tych ziem!? Kto ma o nich mówić i pisać!? A tereny były iście biblijną Sodomą i Gomorą. Tysiące hektarów ugorów. Miasta i wioski kompletnie zrujnowane: czy to na skutek działań wojennych, wandalizmu, czy w końcu kradzieży całych kompleksów przemysłowych dokonanej przez Sowietów. Wszystko to przerażało, a nawet najbardziej optymistycznie nastawionych napawało rezygnacją i niewiarą we własne siły. Do tego dochodziły konflikty. Było ich pełno: a to osadnicy z Mazurami, a to osadnicy z Niemcami, a to osadnicy z przestępcami. Wydawało się, że ten tygiel ludzkich egoizmów, nie ostygnie, bo i lasy ciągle były pełne "bandziorów", bez przerwy kogoś porywano, zabijano, podpalano, rabowano. Także polityka państwa polskiego nie umiała wyjść z konkretnymi programami. Rząd uwikłany w wiele innych problemów jako nadrzędny cel postawił odbudowę stolicy - Warszawy. Wywożono więc wszelkie nadające się materiały budowlane, a nawet rozbierano całe ulice pustych domów. I jak w takich momentach bywa - widoczne braki kulturalne. Paukszata zauważa, że śpiew pod alkohol, a książka nawet jeśli była w witrynie, to pozostawała nieczytana (30).

 

Kultura w ogóle, a już w szczególności ta ludowa, dla swojego rozwoju wymaga czasu pokoju i pewnej jednorodności. W taki sposób przez wieki budowano zwyczaje góralskie, krakowskie czy inne. Ziemie zachodnie były zlepkiem co najmniej trzech środowisk: lwowskiego, wileńskiego i kieleckiego. To "kieleckie" było raczej symbolem wszystkich, którzy pochodzili z Polski Centralnej. Paukszta bardzo realistycznie opisuje wytworzoną "hierarchię wartości": Ludność autochtoniczna nie brała na ogół udziału w kładzeniu zrębów nowej polskiej kultury, lecząc świeże jeszcze rany powojenne, a potem absorbując uwagę na problemach własności, nieraz i ciężkiej walki o podtrzymanie tych form życia kulturalnego, jakie pod naciskiem niemieckim udało się jej jeszcze ocalić. Ogół ludności rdzennej nadodrza przyjął postawę bierną, wyczekującą wobec gorzkich doświadczeń poprzedniego okresu. Podobnie repatrianci przeżywający nieraz bardzo głęboko psychiczne rozstanie z ziemią, na której wyrośli i wychowali się, tu się pogubili wobec ogromu piętrzących się wciąż nowych trudności w aklimatyzowaniu się na nieznanym terenie i w nieznanych warunkach. Nie mieli ani czasu, ani chęci do pracy kulturalnej. Ważny był dach nad głową, praca, jedzenie i zasłużony wypoczynek. Na książkę, muzykę czy kino nie było czasu. Organizacja kultury pozostała wyłącznie udziałem i przywilejem osiedleńców z terenów Polski centralnej. Byli to ludzie o giętkich karkach, butnej minie, nie mówiąc już o zwykłych rabusiach czy złodziejaszkach. Namnożyło się wtedy co niemiara różnych burmistrzów, dyrektorów, szefów, inspektorów referentów, radców i doradców. Ludzi wówczas było mało, a trzeba było administrację stawiać na nogi, nie było więc specjalnej kontroli ani gruntowniejszej selekcji. Tupet i 'wygadanie' decydowały zazwyczaj o nominacji. Wtedy też zmarnowanych zostało wiele bezcennych zbiorów, archiwów, bibliotek. Liczne dzieła sztuki zostały zniszczone lub zdewastowane. K. Gołba w swoim felietonie wspomina, że w tym czasie cenniejsza była rolka higienicznego papieru, niż starodawne druki czy manuskrypt z XVI wieku.

 

Paukszta nie ogląda się na nikogo, nie apeluje i nie oczekuje wsparcia. Zabiera się do pracy. Mieszkańcom ziem odzyskanych potrzeba korzeni. Chce kontynuować pracę podjętą przez Kraszewskiego i Sienkiewicza. Tak powstają powieści z XV, XVI, XVII i XVIII wieku. Pisze o polityce polskich Jagiellonów i wolnej elekcji, z mroków zapomnienia wydobywa autentyczne postacie polskich bohaterów i przedstawia sytuacje, które skutkiem błędnych decyzji zostały źle wykorzystane. Odpowiada tym samym na pytanie dlaczego te ziemie stały się "obce". Powieść Znaki ogniste nawiązuje do tzw. "Związku Jaszczurczego" i do sytuacji, gdzie Niemcy i Polacy razem występowali przeciw Krzyżakom. Stąd nawet w Bitwie pod Grunwaldem nie wszystkie chorągwie Pruskie stanęły po stronie Zakonu. W powieściach Straceńcy i Buntownicy wątki znowu sięgają do zamierzchłej historii i wydarzeń z XVII wieku. Przedstawione są w nich pełne napięcia strategie i walki stanów pruskich o zachowanie polskiego zwierzchnictwa po zrzeczeniu się praw przez króla Jana Kazimierza. Oryginalne są losy płk. Ludwika Kalksteina-Stolińskiego przeciwnika elektora Fryderyka Wilhelma.

 

Podobnie zachowywała się ludność dawnych wieków na ziemi Nadodrza. Paukszta poświęca tym wydarzeniom kilka znaczących powieści, m.in. Czarownicę z Zielonej Góry, Pogranicze. W pierwszej powieści sięga aż po czasy Bolesława Chrobrego i pierwszych polskich świętych, tzw. Pięciu polskich braci męczenników, w drugiej - przedstawione są losy mieszkańców (mniejszości Polskiej) na Ziemi Babimojskiej. Nasz autor uważa, że Polacy są inteligentniejsi od Niemców, a ich przywiązanie do Kościoła katolickiego wiąże ich z Polską. Miłość do ojczyzny to kultywowanie dziedzictwa, a jednocześnie wynikający z tego dziedzictwa stan posiadania, w tym również ziemi, terytorium a jeszcze bardziej wartości i treści duchowych jakie składają się na kulturę danego narodu.

 

Taką Ojczyznę, biedną, bezbronną, ograbioną, zniszczoną z mieszkańcami nie tworzącymi zrębów jedności E. Paukszta pokochał, stał się jej synem. Czuł się jej potrzebnym.

 

III. PATRIOTYZM

 

Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: Umiłowanie historii, tradycji, języka, czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu - tak charakteryzuje patriotyzm Jan Paweł II (31). Oczywiście trzeba unikać pewnego ryzyka: tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie przerodziła się w nacjonalizm. Na przestrzeni wieków mamy liczne tego dowody, bo płynna jest granica pomiędzy patriotyzmem a nacjonalizmem. Paukszta ostrzega przed taką możliwością, gdy w pierwszej pisanej o ziemi mazurskiej powieści pt.: Trud ziemi nowej jednemu z bohaterów każe stwierdzić: Ty z tymi Mazurami lepiej się nie zadawaj, bo to choć nauczyciel i sołtys mówią inaczej, źli ludzie. Szwabami śmierdzą z daleka (32).

 

Wskazując na istotę patriotyzmu, papież poucza: Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest to, że uznaje dobro tylko swojego narodu i tylko dla niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm zaś jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest droga do uporządkowania miłości społecznej (33).

 

Tak też patriotyzm zdaje się rozumieć nasz pisarz. Wszystkie jego powieści dotyczące obserwacji życia na Ziemiach Odzyskanych otrzymują ten jeden, zamierzony wymiar. Z uwagi na umiłowanie Ojczyzny wszelkie konflikty zamierają, a nastaje jedna rodzina i jeden pasterz. Dotyczy to takich powieści jak: Trud ziemi nowej, Srebrna ławica, Lody pękają, Gdzie diabeł mówi dobranoc, Wszystkie barwy codzienności, Wiatrołomy, Wrastanie i inne.

 

Paukszta chce być przy tym pisarzem wszechstronnym. Ziemie Odzyskane - to przede wszystkim szansa dla ludzi młodych. Do nich też adresuje kilka powieści takich jak: Młodość i gwiazdy, Ich trzech i dziewczyna. Paukszta zdaje sobie sprawę, że magnesem przyciągającym ludzi na te ziemie, jest jej uporządkowany rozwój. Po latach krytyki teraz pozytywnie odpowiada na program pracy organicznej i zgodnie ze swoimi przekonaniami wszystko kończy haapy endem. Typowym przykładem tak rozumianej filozofii życia jest powieść Wrastanie. Trzy rozdziały powieści dotyczą trzech jej bohaterów. Pierwszy poświęcony jest Pawłowi, drugi Wiktorowi, trzeci Tadeuszowi. Wszyscy pochodzą z Wileńszczyzny, spokrewniła ich walka w oddziałach AK. Reprezentują różne pochodzenie: Paweł jest typowym chłopem, Wiktor - robotnikiem, Tadeusz - inteligentem. Razem na wojnie, a rozdzieleni przez repatriancki los i odmienne sposoby wchodzenia w życie nowej ojczyzny. Tak pomyślana kompozycja - pisze Witold Nawrocki, ułatwia Paukszcie wypełnienie podstawowego zadania pisarza realisty, zachowania werystycznego stosunku wobec historii, której główne tendencje rozwojowe chciał ukazać w losach głównych postaci (34). Wrastanie jest powieścią dość jednoznaczną w propozycji ideowej, choć nie pozbawioną odniesień do realiów (np. Paweł - urodzony gospodarz, staje przed propozycją gospodarki zespolonej w PGR). Paukszta w tej powieści chce zaproponować czytelnikowi życie czynne. Bo rzeczywistość społeczną i polityczną można duchowo zagospodarować, odnaleźć w niej miejsce własne, odrębne, choć tę osobowość okupić trzeba niemałą ilością wyrzeczeń, rezygnacją z łatwego życia, ze stabilizacyjnych udogodnień. Według W. Nawrockiego była to manifestacja światopoglądu aktywistycznego, przeciwstawienie pesymizmowi i kompromisowym rozwiązaniom życiowym. Takim duchem obdarzył dwie kolejne powieści (pisana po Wrastaniu) Spod szczęśliwej gwiazdy, oraz Po burzy jest pogoda. W obu porusza procesy adaptacyjne i integracyjne.

 

Czy Paukszta znalazł klucz do całkowitej integracji i adaptacji? Książka pt: Spowiedź Lucjana Skobiela jest w pewnym sensie odpowiedzią na to pytanie. Jest ona próbą pogłębienia psychologicznego i moralistycznego spojrzenia na zagadnienia polsko-niemieckiego sąsiedztwa. Jest to pionierski temat repolonizacji dziecka pochodzącego z mieszanego małżeństwa - Polaka i Niemki; dziecka które w okresie okupacji poddawane było przez matkę stałemu i systematycznemu zniemczaniu, karmione nienawiścią do wszystkiego co polskie, do pogardzania tym wszystkim, co nie jest niemieckie. Ojciec jednak "odzyskał" córkę. Wprowadził ją ponownie w polską społeczność, przeżył okupację z honorem. Pozostała do końca nie wyjaśniona sprawa charakterystyki: jakimi naprawdę są Niemcy i jakimi jesteśmy my - Polacy. Cechy reprezentowane przez żonę Lucjana (Niemkę) są identyfikacją ogólnych cech niemieckich. W odbiorze czytelnika są to cechy pozytywne. Podobnie możemy określić cechy Lucjana-Polaka. Nawrocki pisze: A może autorowi chodziło o podkreślenie, że bywają sprawy nie dające się nigdy jednoznacznie rozstrzygnąć, w których każdy ma rację i jednocześnie nikt jej nie ma. W efekcie pojęcia Polak-Niemiec, nie zostało w niczym wyjaśnione, wszystko pozostało w antropologii pozoru (35).

 

Mieszkańcy Ziem Zachodnich wymagali i chyba nadal wymagają wiele trudu wrastania, zrozumienia, a także wyjaśnienia. Sprawy intensyfikacji życia kulturalnego, odbudowy polskiej tradycji środkowego Nadodrza, problemy młodzieżowe, zawarł Paukszta w książce pt.: Wszystkie barwy codzienności. Cytuję za Nawrockim: [...] pełna iluzja rzeczywistości w jej 'Wszystkich barwach codzienności' jest niemożliwa, a gromadzenie faktów prowadzi do tworzenia mechanicznej 'przeciętności statystycznej' [...].

 

Będąc mieszkańcem tych ziem i znając jego mieszkańców pytam o osadnictwo wojskowe. To przecież bardzo dawny zwyczaj, kiedy za zasługi wojenne przydzielano ziemię. Nie inaczej było i tutaj. Nasz pisarz tym tematom poświęcił kilka opowiadań. Jedno z nich - 'Wilczy pomiot', pomijając jego relację o rozpadzie rodziny, przenosi do konkretnej, istniejącej wsi Podgaje, gdzie poznajemy kłopoty i nadzieje wojskowego osadnictwa. Jako 'uśmiechnięty realista' Paukszta wybiera rozwiązania sentymentalne i pozbawione tragizmu, przenosząc je zdecydowanie nad surową i bardziej drastyczną prawdę życia.

 

W tym samym duchu Paukszta pisze olbrzymią powieść 'Przejaśnia się niebo' (1967). Pisarza interesują takie deskrypcje świata zewnętrznego, które ukazują zasadnicze prawidłowości socjologiczne społeczeństwa kształtującego się na Ziemiach Zachodnich. Bogactwo postaci (ponad sto osób), które potrafią znaleźć swój szczęśliwy koniec, czego wyrazem jest tytuł II tomu: 'Kwiaty na pogorzel' (36).

 

W spojrzeniu na olbrzymi dorobek pisarski E. Paukszty, chciałbym zaznaczyć jego całkowicie prywatną pasję poznawania Wielkopolski. Wydawać by się mogło, że stosunkowo więcej uczyliśmy się, więcej wiemy na temat zaboru rosyjskiego, austriackiego, niźli - pruskiego. W tym przyznaniu się, że Wielkopolska jest dla wielu Polaków ziemią nieznaną (chodzi o jej historię), leży fakt jedynego narodowego powstania, które było efektywne i przyniosło oczekiwane rezultaty. 11 listopada 1918 r., kiedy Polska oficjalnie stała się niepodległa, losy zaboru pruskiego były wciąż niejasne. Polityka niemiecka wszelkimi sposobami chciała utrzymać stan posiadania. 27 grudnia 1918 r. rozległy się pierwsze strzały. Rozpoczęło się Powstanie Wielkopolskie. Krwawe, ale zwycięskie. Czymże byłaby odradzająca się Polska bez Poznania, Bydgoszczy, Torunia, Inowrocławia, bez Kalisza, Koła, Konina, Turku!?

 

Paukszta na ten temat zbierał materiały, przygotowywał powieść... nie zdążył... zmarł.

 

IV. UCZEŃ CHRYSTUSA, CZY PROPAGATOR MARKSA?

 

Blisko dwa miliony wydanych egzemplarzy książek Eugeniusza Paukszty świadczą o jego popularności. Popularność jego twórczości można tylko porównać do radiowych "Matysiaków" i telewizyjnej "Stawki większej niż życie". Nie ulega wątpliwości, że zamiar społeczny pisarz osiągnął. Warto teraz spojrzeć na wypowiedzi krytyków:

 

Diagnoza świata (Paukszty) jest to diagnoza socjologiczna, dokumentalna, wierna faktom i realiom [...] ale nie jest to interpretacja losu ludzkiego, przeciwnie, Paukszta całym swoim pisarstwem wyraża przekonanie o prawidłowości i nieuchronności procesu historycznego. [...] To uznanie determinizmu historycznego, przy jednoczesnym uznaniu potrzeby działania mas ludzkich w tym samym kierunku, zbliża Pauksztę do marksistowskiego rozumienia historii. Przemiany społeczne dokonują się w jego powieściach przez działanie ludzi, którzy przyspieszają realizację historycznej konieczności.

 

[...] Dzieło Paukszty ukazuje człowieka, który przede wszystkim jest przedmiotem, nie podmiotem historii, nie on toczy bój o rację historii; czy przeciw nim ale jego los ilustruje tylko dziejowe konieczności. Takie założenie intelektualne jest konsekwencją przyjęcia realistycznej formuły pisarstwa werystycznego, upowszechniającego najszerzej pojęty system wiedzy o społeczeństwie i jego powołaniach.

 

[...] U Paukszty wyłania się obraz świata i człowieka, który nie budzi lęku ani przerażenia, jest pogodny, choć niekiedy dość trudny. [...] Napięcie pomiędzy jakością estetyczną a popularnością pisarstwa Paukszty, nie jest napięciem konfliktowym. Jego sztuka dostarcza po prostu popularnemu odbiorcy, nie bardzo rozróżniającemu co dobre, a co złe, w sensie artystycznym, takiej strawy literackiej, której cechą główną jest otucha z niej płynąca. Jest to strawa artystyczna [...] łagodzi niepokój człowieka i wzmaga jego poczucie bezpieczeństwa, nie komplikuje świata (37).

 

Tyle z Nawrockiego, który szuka obiektywnego spojrzenia na Pauksztę.

 

W zupełnie innym świetle postrzega pisarza Katarzyna Meloch:

 

Zwykle pruderia (w powieściach Paukszty) idzie w parze z ckliwą erotyką. Cnotliwe dziewice nie lubią całować 'tylko dla całowania'. Narzeczeni spędzają noce przy świetle księżyca oddając się wzniosłym marzeniom o przyszłości [...] E. Paukszta przyjmuje zwyczajne normy moralne. Pocałunek księdza nazywa grzechem [...] wzorem literatury XIX wiecznej ceni sobie "przyzwoitość". Chciałby zamknąć człowieka współczesnego w doskonale wysterylizowanej rzeczywistości - oczyszczonej z wszelkiego 'trudu życia', niepokojów, aby każdy mógł dowolnie długo nosić maskę, którą tu ochrzczono mianem 'charakteru'. [...] Chodzi zatem o spokojny sen, wśród drzew szumiących - z dala od pokus (38).

 

Meloch sytuuje Pauksztę na gruncie pisarstwa katolickiego i niejako w obrębie jego kanonów współczesnych, przeprowadza miażdżącą, a precyzyjną analizę.

 

Biernacki, podobnie jak Nawrocki stara się być oskarżycielem i obrońcą. Szuka przyczyn popularności Paukszty i znajduje je: Jednego w tym wszystkim nie można Paukszcie odmówić: ogromnej, nieznanej u żadnego innego pośród piszących pasji odnajdywania, odkrywania, obserwowania tego wszystkiego, co niejako od nowa wzrastało, zakwitało na tych ziemiach (39).

 

Ten sam autor dodaje: Ten boi się powstrzymania procesu integracji [...]. Paukszta pisze na dzisiejszy, ściśle określony obstalunek. Ukochał ludzi prostych [...] zadowalających się umiarkowanymi ambicjami, dwiema, trzema życiowymi dążnościami. Ani autor, ani jego odbiorcy nie zdają sobie sprawy jak prymitywny [...] jest zawarty w tych książkach wizerunek współczesnego świata i współczesnego człowieka (40).

 

Leksykon Polskich Pisarzy Współczesnych z dużym sarkazmem przedstawia Pauksztę: Pod znakiem katolicyzmu zaczynał jeden z najpłodniejszych autorów powojennych [...]. Złośliwi powiadali, że ma trzy maszyny z rozpoczętymi trzema powieściami i że swobodnie przenosi się od jednej do drugiej. To prawda, że miał niebywałą umiejętność i łatwość snucia fabuły, mnożenia postaci i relacji między nimi. Ale były to z reguty wizerunki bardzo powierzchowne, podporządkowane najczęściej czarno-białemu schematowi. Typowa literatura popularna, chętnie zresztą czytana, ale z pewną dominującą ideą, wydobycia pierwiastka polskiego z Ziem Odzyskanych, zarówno w przeszłości jak i teraźniejszości, a więc niemal posłannictwo, misja - czy dobrze spełniona, to już inne pytanie (41).

 

Naszemu pisarzowi przypadło żyć w okresie budującego się ustroju socjalistycznego. Socrealizm został uznany i przyjęty w 1949 r. Literaturze wyznaczono następujące zadania:

 

- związać twórczość z życiem kraju,
- zbliżyć literaturę do klasy robotniczej, do jej życia i pracy,
- stworzyć nowego bohatera robotnika,
- organizować świadomość mas - upowszechniać światopogląd socjalistyczny, w którym najwyższą wartością jest wolna praca, pozbawiona elementów przymusu,
- ukazywać walkę wyzwoleńczą mas pracujących (42).

 

Nie dotarłem do źródeł, które świadczyłyby, iż Paukszta uznał przedstawiony program. Z drugiej strony wiadomo, że ci, którzy go nie podpisali, zostali moralnie skazani na emigrację. Pozostaje domniemanie, że w 1949 r. Paukszta był na tyle "obcym w świecie literatów", że zarazem nieobjęty uwagą ideologów. Chociaż z jego biografii wynika, że brał czynny udział w zjeździe wrocławskim pisarzy, a ten był w roku 1947! Ponadto w roku 1949 pisze książkę pt.: Trzecia zmiana, w której występują wszystkie zawarte w programie pisarstwa socjalistycznego tematy.

 

Żyjący w Koszalinie pisarz Czesław Kuriata, zaprzyjaźniony (jak bardzo wielu) z Pauksztą, podkreśla niesamowitą otwartość pisarza, dyskusje, które w gronie przyjaciół sięgały nawet świtu. A rozmówcami byli przeważnie ci, którzy czerpali z korzeni chrześcijańskich (J. Dobraczyński, W. Żukrowski).

 

I tu pojawia się problem. Czy pisarz który uwierzył w zwycięstwo socjalizmu i realizuje jego program, może być pisarzem katolickim (43)? To samo pytanie pojawia się w wielu artykułach w wydaniu patriotycznym. Czy być patriotą to realizować program socjalistyczny?

 

Papież Jan Paweł II w dziele zatytułowanym Pamięć i tożsamość pisze: Analiza dziejów dawniejszych i współczesnych dowodzi, że Polacy mieli odwagę, nawet w stopniu heroicznym, dzięki której potrafili wywiązać się z tego obowiązku, gdy chodziło o obronę Ojczyzny, jako naczelnego dobra (44).

 

Papież postrzega historię w sensie klasycznym. Nie odbrązawia ani jej bohaterów, ani zjawisk, które się dokonały i przez kalkę - często subiektywną - tworzą mit rzeczywistości. Paukszta także idzie tym utartym przez wielu wcześniejszych pisarzy torem. Niemniej - w jego książkach - zaangażowanie bohaterów w odbudowę Ziem Odzyskanych trudno określić jako działalność agentury Kremla.

 

Prócz tego zaangażowania w proces polonizowania Ziem Zachodnich, innego zaangażowania o wydźwięku ideologicznym u Paukszty ani znaleźć, ani zarzucić nie można. Dobro zwycięża zło, na grzech Paukszta mówi grzech, a na cnotę - cnota. Cieszy się razem z osadnikami, że mają już szkołę, a da Pan Bóg, że obsadzą i naszą parafię na stale proboszczem. To człowiek będzie miał gdzie pójść [...] Wierni parafianie odbudowali własnym kosztem plebanię. Martwiło ich tylko, że na dzwonnicy kościółka brakowało dzwonu, Niemcy go bowiem wywieźli przed nadejściem frontu (45).

 

Niektórzy krytycy literaccy zarzucają Paukszcie, że zadawnioną niechęć do Niemców pozostawił jako sprawę otwartą. Niemiec, jako bohater jego powieści zostaje wyalienowany z tworzących się na Ziemiach Odzyskanych lokalnych wspólnot, choć tego nie można pominąć, że nie zostaje też potępiony.

 

Zofia Kozakowska w wywiadzie z Paukszta cytuje słowa pisarza: Tkwiłem pośrodku tych wydarzeń, byłem nie tylko ich świadkiem, ale i współuczestnikiem. Wyładowywałem się pasją działania zarówno w konkretnej pracy nad sprawami osadniczymi, nad budowaniem pierwszych zrębów zaplecza kulturalnego [...] jak i we wspomaganiu tych procesów zapalczywą publicystyką. Suma doświadczonych przeżyć zewnętrznych [...] obok odnajdywania ładu wewnętrznego stworzyły platformę pełniejszej i głębszej analizy mijającego czasu (46).

 

Nawrocki puentuje pisarstwo Paukszty w bardzo ciepły sposób: Uczy ono zaufania i wiary w świat, który jest dziełem naszych rąk i jest do zdobycia, do rozumnego zagospodarowania. Jest rezultatem świadomych obywatelskich i patriotycznych decyzji, stanowi konieczną opozycję wobec literatury poszukującej, stara się działać jednocząco, integrując świadomość ludzką wokół przyjaznej i bliskiej historii (47).

 

KAZIMIERZ BEDNARSKI

Parafia pw. Świętego Ducha w Koszalinie, Katolicka Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II, Katolickie Licem Ogólnokształcące i Gimnazjum w Koszalinie

 

 

Artykuł "Sacrum w twórczości pisarskiej Eugeniusza Paukszty" (Sacrum in the Literary Output of Eugeniusz Paukszta) pochodzi z książki "Terebinty prozy poznańskiej", Colooquia disputationes, cz. 4, redaktor Jan Kanty Pytel, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza - Wydział Teologiczny, Poznań 2007.

 

Foto: Eugeniusz Paukszta (po prawej) i autor artykułu ks. dr Kazimierz Bednarski.

 

Eugeniusz PAUKSZTA (ur. 9 sierpnia 1916 w Wilnie, zm. 20 maja 1979 w Inowrocławiu) - powieściopisarz i publicysta. Ukończył Gimnazjum im. S. Batorego w Wilnie. Zadebiutował w roku 1938 w Wilnie. Studiował prawo, filologię polską i historię w Wilnie i Lublinie. Brał udział w wojnie obronnej Polski 1939, potem w działalności konspiracyjnej w oddziałach ZWZ i AK. W 1942 aresztowany przez Gestapo, więziony w obozie w Kownie. Zbiegł w 1943 i dołączył do oddziału leśnego wchodzącego w skład 1. Pułku im. B. Chrobrego AK. Został dowódcą oddziału partyzanckiego. Autor powieści współczesnych i historycznych, opowiadań, powieści dla młodzieży. Po wojnie mieszkał najpierw w Gliwicach, a potem w Poznaniu. Laureat nagród literackich. Poruszał problematykę Ziem Północnych i Zachodnich - integracja powojenna, polskość, młode pokolenie. Członek Polskiego Związku Zachodniego. Zmarł 20 maja 1979 w Inowrocławiu, spoczywa w Alei Zasłużonych cmentarza junikowskiego. (Za Wikipedią)

 

 PRZYPISY

1. Por. S. Sawicki, Wartość - Sacrum - Norwid, Lublin 1994, s. 95-103.
2. W. Nawrocki, Paukszta, Warszawa 1976, s. 7.
3. Pasterze u żłóbka, "Rycerz Niepokalanej" 1951, nr 12. 4. J. Tichner, Myślenie w żywiole piękna, Kraków 2004, s. 20.
5. Por. Mędrcy w pokłonie przed Panem, "Rycerz Niepokalanej" 1951, nr 1.
6. Jw.
7. Czego szukamy, "Tygodnik Katolicki" 1951, nr 28.
8. Jw.
9. Jw.
10. Jw.
11. Jw.
12. Jw.
13. Okres specjalnego zbliżenia się do Boga, "Tygodnik Katolicki" 1951, nr 6.
14. Jw.
15. Zob. Asceza chrześcijańska [w:] S. Witek, Teologia życia wewnętrznego, Lublin 1986, s. 410.
16. Jw.
17. Dlaczego idę do spowiedzi, "Tygodnik Katolicki" 1951, nr 8.
18. Jw.
19. "Dzwon na alarm", osobiste notatki autora pisane piórem i maszyną, Poznań, 6 II 1947 r.
20. Jw.
21. Jw.
22. Przykład św. Rodziny, "Tygodnik Katolicki" 1951, nr 1.
23. Matka Dobroci Nieprzebranej, "Tygodnik Katolicki" 1951, nr 29.
24. W czasie letnich wędrówek, „Tygodnik Katolicki" 1951, nr 26.
25. E Góralczyk, Możliwość ślepoty na wartości moralne, „Communio" 1992, nr 7.
26. „Tygodnik Katolicki" 1951, nr 23.
27. Górnośląska Jerozolima - maszynopis (i rękopis), Poznań 18 IX 1947 r. (w zbiorach autora).
28. Jan Paweł II Pamięć i tożsamość, Kraków 2005 r. "Najlepiej to 'wołanie ducha Narodu' obrazuje wiek XIX. Wówczas Polski nie było na mapie politycznej świata, a jednocześnie na ten czas przypadają szczytowe osiągnięcia kultury polskiej. W żadnym okresie naród polski nie wydał takich geniuszy pióra jak: A. Mickiewicz, J. Słowacki, Z. Krasiński, C. Norwid. Nigdy przedtem muzyka polska nie osiągnęła takich poziomów jak w twórczości F. Chopina, St. Moniuszki i wielu innych kompozytorów. To samo odnosi się do sztuk plastycznych, malarstwa czy rzeźby. XIX stulecie to czas J. Matejki i A. Grottgera. Na początku XX wieku pojawił się St. Wyspiański, niezwykły, wszechstronny geniusz, czy też J. Malczewski. Wiek XIX to także wiek pionierski dla polskiego teatru. Zapoczątkował go W. Bogusławski a potem został rozwinięty przez wielu innych zwłaszcza na południu Polski, w Krakowie i we Lwowie. Teatr przeżył swój złoty okres"
29. Jw.
30. E. Paukszta, Rozrachunek kulturalny, (maszynopis w zborach autora pracy).
31. Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005.
32. E. Paukszta, Trud ziemi nowej, Poznań 1948, s. 129.
33. Jan Paweł II, jw.
34. Por. W. Nawrocki, Paukszta, dz. cyt.
35. W. Nawrocki, Paukszta, dz. cyt.; J. Mańkowski, Tradycja i współczesność, "Tygodnik Kulturalny" 1964.
36. W. Nawrocki, Paukszta, dz. cyt.
37. Jw.
38. K. Meloch, 1900 stron Eugeniusza Paukszty, "Współczesność", 1963, nr 2.
39. J. Biernacki, Pisarstwo na obstalunek, "Nurt" 1971, nr 8.
40. Jw.
41. E Kuncera, Leksykon Polskich Pisarzy Współczesnych, Warszawa 1995, t. 2, s. 91-92.
42. Por. W. Nawrocki, Klasa, ideologia, literatura, Poznań 1976.
43. Z rozmów, które przeprowadziłem z śp. Jerzym Zawieyskim mogę wyprowadzić wniosek, iż zarówno Jerzy Zawieyski, Jan Dobraczyński i Wojciech Żukrowski uważali Pauksztę za pisarza katolickiego. Sam E. Paukszta w rozmowach ze mną deklarował się również jako pisarz katolicki.
44. Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, dz. cyt.
45. E. Paukszta, Trud ziemi nowej, dz. cyt.
46. Z. Kosakowska, Tkwiłem pośród wydarzeń, "Nurt" 1976, nr 9.
47. W. Nawrocki, Paukszta, dz. cyt.

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka