Kalendarz liturgiczny í duszpasterski
- Nowi kapłani, którzy rozpoczną pracę duszpasterska w naszej parafii. Polecamy ich Waszym modlitwom.
- ks. Dariusz Rybiński (14 lat kapłaństwa), pochodzi z Barwic, ostatnio pracował w parafii Mirosławiec;
- ks. Przemysław Gracek (10 lat kapłaństwa)chodzi z Ostrowca, a ostatnio pracował w parafii Mariackiej w Szczecinku.
- Regionalna Pielgrzymka Trzeżwości na Górę Polanowską. Wyjazd spod naszego kościoła o godz. 12.30
- Wspomnienia liturgiczne
- Poniedziałek (29 sierpnia) - wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela.
- Czwartek (1 września) - wspomnienie bł. Bronisławy, dziewicy.
- Sobota (3 września) - wspomnienie św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła.
- Czwartek (1 września)
- Nowy miesiąc wrzesień. W modlitwach wspominamy 77 rocznicę wybuchu II wojny światowej.
- Rozpoczyna się nowy rok szkolny 2016/17. Uczniów, rodziców, nauczycieli, pracowników szkół zapraszamy na Msze świętą w tym dniu o godz. 8.00.
- Katolickie szkoły spotykają się na Mszy świętej o godz. 9.00.
- Nabożeństwo o powołania kapłańskie i zakonne po Mszy świętej wieczornej.
- Piątek (2 września)
- Pierwszy piątek miesiąca - Msze święte dodatkowe o godz. 9.00 i 16.30.
- Spowiedź rano od 7.00 do 8.00 i po południu od godz. 16.00 do 19.00.
- Adoracja Najświętszego Sakramentu przez całą noc z Mszą świętą za Ojczyznę o północy.
- Sobota (3 września)
- Msza święta o Niepokalanym Sercu Maryi - godz. 7.00.
- Różaniec fatimski - godz. 17.15.
Ogłoszenia różne
- Wtorek (6 września) nabożeństwo do św. Jana Pawła II po Mszy świętej św. wieczornej z udziałem Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Apel do mężczyzn o deklarowanie swojej woli przystąpienia do Zakonu.
- Środa (7 września) - godz. 9.00 - spotkanie z katechetami.
- Pielgrzymki do Skrzatusza
- 17 września (sobota) - pielgrzymka młodzieży;
- 18 września (niedziela) - Diecezjalna Pielgrzymka do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu
- 11 września (niedziela) - na Mszy świętej o godz. 9.00 pod przewodnictwem ks. biskupa Pawła Cieślika odbędzie się uroczyste wprowadzenie relikwi św. Urszuli Ledóchowskiej. Przygotowaniem do tych ważnych dla parafii wydarzeń będzie dziewięciodniowa nowenna od 2 września (piątek) do 10 września (sobota) - codziennie po różańcu przed Mszą świętą o godz. 18.00.
- Lektoraty językowe. Od początku istnienia parafii, jako charyzmat wezwania (Duch Swięty), prowadzone są darmowe zajęcia z języka angielskiego i niemieckiego. Specjalizujemy się w przygotowaniu do egzaminów maturalnych z tych przedmiotów. Zapisy w biurze parafii do 20 września.
- Za tydzień - pierwsza niedziele miesiąca - kwesta proboszczowska na cele kościelne.
- Zakończony zostały remont szkoły podstawowej (w tym zainstalowanie nowych łazienek). We wrześniu i październiku planujemy konieczne remonty w kościele.
Kalendarz patriotyczny
- 25 sierpnia 1599 - wydano drukiem Biblię w tłumaczeniu Jakuba Wujka. Pełniła ona rolę podstawowego polskiego przekładu katolickiego przez 367 lat, do wydania Biblii Tysiąclecia.
- 25 sierpnia 1887 - byly powstaniec, malarz Adam Chmielowski, zakłada szary habit III Zakonu św. Franciszka i od tej pory znany jest jako brat Albert, zajmujacy się głównie nędzarzami. Na ołtarze wyniósł go w roku 1989 papież Jan Paweł II.
- 26 sierpnia 1956 - 1,5 mln Polaków składa na Jasnej Górze Śluby Narodu, napisane przez kard. Stefana Wyszyńskiego więzionego w tym czasie przez komunistów.
- 28 sierpnia 1946 - 18-letnia Danuta Sędzikówna "Inka", sanitariuszka iłączniczka 5 Wileńskiej Brygady AK i Feliks Selmanowicz "Zagończyk" zostają roztrzelani w wiezieniu w Gdańsku. Prokurator, który podpisał wyrok żył spokojnie, pobierając wysoką emeryturę w Koszalinie. Pochowany z honorami wojskowymi na cmentarzu komunalnym.
Na nowy tydzień, wszystkim życzymy łaski zdrowia i Bożego błogosławieństwa.
Ks. Kazimierz Bednarski, proboszcz.
Komentarz liturgiczny: ks. Jarosław Januszewski, Oremus - wrzesień 2007.
Ilustracja: Św. Grzegorz Wielki. W sobotę (3 września) - wspomnienie św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła.
Św. GRZEGORZ WIELKI
...Chciałbym przedstawić postać jednego z największych Ojców w dziejach Kościoła, jednego z czterech doktorów Zachodu, papieża św. Grzegorza, który był biskupem Rzymu od 590 do 604 roku i któremu tradycja nadała tytuł Magnus, Wielki. Grzegorz rzeczywiście był wielkim papieżem i wielkim doktorem Kościoła! Urodził się w Rzymie około roku 540 w zamożnej rodzinie patrycjuszów z rodu Anicjuszy, który wyróżnił się nie tylko swą szlachecką krwią, ale także ze względu na służbę Stolicy Apostolskiej. Z rodziny tej wyszło dwóch papieży: Feliks III (483-92), pradziad Grzegorza i Agapit (535-36). Dom, w którym wychował się Grzegorz, znajdował się na Clivus Scauri, otoczonym przez szacowne gmachy, będące świadectwem wielkości starożytnego Rzymu i duchowej siły chrześcijaństwa. Szczytne uczucia chrześcijańskie wpajali mu także swoim przykładem rodzice – Gordian i Sylwia, oboje czczeni jako święci, oraz dwie ciotki ze strony ojca, Emiliana i Tarsylia, mieszkające we własnym domu jako dziewice konsekrowane i żyjące modlitwą i ascezą.
Grzegorz rozpoczął wcześnie karierę administracyjną, której poświęcił się także jego ojciec i w 572 roku osiągnął jej szczyt, zostając prefektem miasta. Urząd ten, skomplikowany z powodu ponurych czasów, pozwolił mu zająć się w szerokim wymiarze wszelkiego rodzaju problemami administracyjnymi i zdobyć doświadczenie do zadań czekających go w przyszłości. W szczególności pozostało mu głębokie poczucie porządku i dyscypliny: zostawszy papieżem, podpowie biskupom, by postawili sobie za wzór w zarządzaniu sprawami Kościoła skrupulatność i poszanowanie praw właściwe funkcjonariuszom cywilnym. Życie to musiało go jednak nie zadowalać, skoro niedługo potem postanowił zrezygnować ze wszystkich urzędów świeckich, by zamknąć się w domu i podjąć życie mnicha, przekształcając rodzinny dom w klasztor św. Andrzeja na Celio. Z tego okresu życia monastycznego, życia w nieustannym dialogu z Panem we wsłuchiwaniu się w Jego słowo, pozostanie mu nieustanna tęsknota, która wciąż na nowo i coraz bardziej przebija z jego homilii: pośród myśli podyktowanych troskami pasterskimi powracać będzie do niego w swoich pismach jako do czasu szczęśliwego zatopienia w Bogu, oddania się modlitwie i spokojnej nauce. W ten sposób mógł zdobyć głęboką wiedzę o Piśmie Świętym i Ojcach Kościoła, która służyła mu później w jego dziełach.
Klauzura Grzegorza nie trwała jednak długo. Cenne doświadczenie zdobyte w administracji cywilnej w okresie brzemiennym w poważne problemy, stosunki, jakie nawiązał, pełniąc ten urząd, z Bizantyńczykami, powszechny szacunek, jaki sobie zaskarbił, skłoniły papieża Pelagiusza do mianowania go diakonem i wysłania do Konstantynopola w charakterze swego apokryzariusza, dziś byśmy powiedzieli – nuncjusza apostolskiego, by przyczynić się do przezwyciężenia ostatnich resztek sporu z monofizytyzmem a przede wszystkim, aby pozyskać poparcie cesarza dla wysiłków powstrzymania naporu Longobardów. Pobyt w Konstantynopolu, gdzie wraz z grupą mnichów podjął na nowo życie monastyczne, był dla Grzegorza niezwykle ważny, umożliwił mu bowiem bezpośrednie poznanie świata bizantyńskiego, jak również zbliżenie się do problemu Longobardów, który na trudną próbę wystawił później jego biegłość i energię w latach pontyfikatu. Po kilku latach papież wezwał go do Rzymu i mianował go swoim sekretarzem. Były to trudne lata: nieustanne deszcze, rzeki występujące z brzegów, głód nękały wiele obszarów Italii i sam Rzym. W końcu wybuchła też zaraza, która pociągnęła liczne ofiary, wśród których był także papież Pelagiusz II. Duchowieństwo, lud i senat jednogłośnie wybrały na jego następcę na Stolicy Piotrowej właśnie Grzegorza. Starał się temu opierać, próbując nawet ucieczki, ale nic to nie dało i w końcu musiał ulec. Był rok 590.
Widząc w tym, co się stało, wolę Boga, nowy papież przystąpił natychmiast z zapałem do pracy. Od samego początku wykazał się wyjątkowo przenikliwym osądem rzeczywistości, z którą musiał się zmierzyć, niezwykłą zdolnością pracy w podejmowaniu spraw zarówno kościelnych, jak i cywilnych, stałym zachowywaniem równowagi w podejmowaniu decyzji, nawet śmiałych, jakich wymagał od niego sprawowany urząd. Zachowała się bogata dokumentacja związana z jego rządami dzięki Rejestrowi jego listów (ponad osiemset), w których znalazło odbicie codzienne borykanie się ze złożonymi pytaniami, jakie trafiały na jego biurko. Były to problemy nadsyłane przez biskupów, opatów, duchownych a nawet przez władze świeckie różnego szczebla i rangi. Wśród problemów, które dręczyły wówczas Włochy i Rzym, jeden był szczególnej wagi dla życia zarówno obywatelskiego, jak i kościelnego: sprawa Longobardów. Poświęcił jej papież całą swą energię, mając na względzie jej prawdziwie pokojowe rozwiązanie. W odróżnieniu od cesarza Bizancjum, który wychodził z założenia, że Longobardowie to jedynie nieokrzesane jednostki i łupieżcy, których należy pokonać lub wytępić, św. Grzegorz patrzył na tych ludzi oczyma dobrego pasterza, troszcząc się o głoszenie im słowa zbawienia, nawiązując z nimi braterskie stosunki w perspektywie przyszłego pokoju, opartego na wzajemnym szacunku i pokojowym współistnieniu między Italią, Cesarstwem Wschodnim i Longobardami. Zajął się nawracaniem młodych narodów i nowym układem sił w Europie: Wizygoci w Hiszpanii, Frankowie, Saksończycy migrujący do Brytanii oraz Longobardowie byli uprzywilejowanymi adresatami jego misji ewangelizacyjnej. Obchodziliśmy wczoraj liturgiczne wspomnienie św. Augustyna z Canterbury, stojącego na czele grupy mnichów wysłanych przez Grzegorza do Brytanii, by ewangelizować Anglię.
Papież zaangażował się w osiągnięcie rzeczywistego pokoju w Rzymie i w Italii - był prawdziwym mediatorem - podejmując szybkie rokowania z królem Longobardów Agilulfem. Rokowania doprowadziły do zawieszenia broni, które trwało prawie trzy lata (598-601), po czym można było zawrzeć w 603 trwalszy rozejm. Ten pozytywny rezultat osiągnięty został dzięki równoległym kontaktom, jakie papież utrzymywał z królową Teodolindą, która była księżniczką bawarską i w odróżnieniu od wodzów innych plemion germańskich katoliczką, głęboką katoliczką. Zachował się szereg listów papieża Grzegorza do tej królowej z wyrazami szacunku i przyjaźni do niej. Teodolinda zdołała stopniowo doprowadzić króla do katolicyzmu, przygotowując w ten sposób drogę dla pokoju. Papież zatroszczył się nawet o wysłanie jej relikwii do bazyliki św. Jana Chrzciciela, którą kazała wznieść w Monzy, nie omieszkał też wystosować do niej życzeń i cennych darów dla tejże katedry w Monzy z okazji narodzin i chrztu syna Adaloalda. Postawa tej królowej stanowi piękne świadectwo znaczenia kobiet w historii Kościoła.
W gruncie rzeczy Grzegorz stale stawiał przed sobą trzy cele: powstrzymać ekspansję Longobardów w Italii; ochronić królową Teodolindę od wpływu schizmatyków i umocnić jej katolicką wiarę oraz pośredniczyć między Longobardami a Bizantyńczykami w perspektywie porozumienia, które zapewniłoby pokój na półwyspie, a zarazem pozwoliłoby prowadzić działalność ewangelizacyjną wśród samych Longobardów. Dwojaka była więc zawsze jego stała orientacja w tej złożonej historii: dążyć do porozumień na płaszczyźnie dyplomatyczno-politycznej, szerzyć orędzie prawdziwej wiary wśród ludności.
Obok działalności czysto duchowej i duszpasterskiej papież Grzegorz brał czynny udział w wielorakiej działalności społecznej. Za dochody z majątków, jakie Stolica Rzymska posiadała w Italii, zwłaszcza na Sycylii, kupił i rozdał zboże, pomagał potrzebującym, wspierał kapłanów, mnichów i mniszki, którzy żyli w niedostatku, płacił okup za obywateli, którzy dostali się do niewoli u Longobardów, kupował zawieszenie broni i rozejmy. Ponadto tak w Rzymie, jak i w innych częściach Włoch, podjął dzieło starannego uporządkowania administracji, wydając dokładne polecenia, aby dobra Kościoła, służące jego utrzymaniu i działalności ewangelizacyjnej na świecie, zarządzane były z całkowitą prawością i zgodnie z zasadami sprawiedliwości i miłosierdzia. Wymagał, by rolnicy chronieni byli przed nadużyciami dzierżawców gruntów należących do Kościoła, a w razie oszustwa by otrzymywali natychmiastowe odszkodowanie, aby oblicza Oblubienicy Chrystusa nie zatruł nieuczciwy zysk.
Tę intensywną działalność Grzegorz prowadził mimo słabego zdrowia, które zmuszało go do częstego leżenia w łóżku przez długie dni. Posty praktykowane w latach życia monastycznego spowodowały poważne zaburzenia układu trawienia. Ponadto miał bardzo słaby głos, tak iż często zmuszony był do powierzania diakonowi lektury swoich kazań, aby obecni w rzymskich bazylikach wierni mogli go słyszeć [Dzięki Bogu mamy dziś w rzymskich bazylikach mikrofony]. Robił jednak wszystko, aby odprawiać w dni świąteczne Missarum sollemnia, czyli uroczystą Mszę św. i wówczas osobiście spotykał się z ludem Bożym, który był do niego bardzo przywiązany, widział w nim bowiem wiarygodny punkt odniesienia, z którego czerpać można było pewność: nieprzypadkowo szybko przylgnął do niego przydomek "consul Dei". Mimo niezwykle trudnych warunków, w jakich przyszło mu działać, zdołał dzięki świętości życia i bogatemu człowieczeństwu zdobyć zaufanie wiernych, osiągając naprawdę ogromne rezultaty na swoje czasy i na przyszłość. Był człowiekiem zatopionym w Bogu: pragnienie Boga było stale żywe w jego duszy i właśnie dlatego był zawsze bliski bliźniemu, potrzebom ludzi swoich czasów. W czasach nieszczęść, wręcz beznadziejnych potrafił wnosić pokój i dawać nadzieję. Ten mąż Boży pokazuje nam, gdzie znajdują się prawdziwe źródła pokoju, skąd płynie prawdziwa nadzieja, i w ten sposób staje się przewodnikiem także dla nas, dzisiaj.
Źródło: Opoka --- Copyright © by L'Osservatore Romano (7-8/2008) and Polish Bishops Conference.




