2 stycznia 1981 roku - z nowym rokiem pierwszy sukces. Wytyczono działkę pod budowę kościoła (geodetka Barbara Gogacz). Teren nieatrakcyjny, całkiem zalany wodą - bodajże najniższy punkt osiedla. Próbowałem doszukać się pozytywów i... znalazłem: plac pod kościół jest w centrum parafii, a więc jest jej sercem.
Od kogo pomoc?! Z głębokości wołam do ciebie Duchu Święty/ daj mi wiarę w tutejszych ludzi, daj mi cierpliwość, roztropność i pokorę./ I wybaw mnie od głupoty udającej mądrość/ od kłamstwa udającego prawdę/ od ślepoty udającej dalekowzroczność/ od chamstwa udającego obrażoną godność/ od fanatyzmu udającego wiarę, od brudu udającego czystość/ od nienawiści udającej miłość/ od niewoli udającej wolność/ od szatana/ oświeć mnie i prowadź do Królestwa Bożego/ przybywaj nadziejo nieogarniona/ zawsze obecna/ twórz mnie codziennie od nowa/ Duchu Święty!
Jaki dar otrzymałem największy? Pokorę! Z Pisma św. najbardziej pamiętam słowa Jezusa: Jestem cichy i pokornego serca. Kto chce iść za mną niech weźmie krzyż swój i mnie naśladuje. A św. Paweł w liście do Filipian zachwyca się Jezusem: On to istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi, staje się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.
Stać mnie na pokorę, na uniżenie, na żebranie, nawet na przegraną. Wiele inicjatyw przegrałem! I nie chcę kogoś oskarżać, ale uczyć się od Chrystusa. Cierpienia, uczyć się przebaczania... a zarazem nawet publicznego spowiadania!
Program duszpasterski: w oparciu o wrażliwość na ludzka biedę. Nie ukrywam, że dane mi było studiować za czasów socjalistycznych historię ruchu robotniczego i chłopskiego. I wiem, że wielu ludzi z proletariatu - w oparciu o cytowaną Ewangelię – kocha tych, którzy nie mając nawet nadziei, potrafili życie oddać dla idei społecznej sprawiedliwości.
Mój program duszpasterski to dawanie: to Caritas parafialna oparta na lekarstwach i żywności. Mój program duszpasterski - to katolickie formowanie dzieci i młodzieży, to najlepsza w Koszalinie szkoła katolicka. Mój program duszpasterski – to czuwanie przed Chrystusem Eucharystycznym.
Co daje mi spełnienie. Służba ! Nigdy nie żyłem dla siebie. To logo mojego życia wypisane jeszcze w brulionach, kiedy nawet ministrantem nie byłem. Warto żyć tylko dla tego, co się ukocha ponad siebie.
Co mnie niepokoi. Czas, który podprowadza mnie do chwili odejścia na emeryturę. Boje się, że nie zdążę rozliczyć się z zadłużeniem. Wołam do idealistów. Pomóżcie mi sprzedać parafialną ziemię 15 ha (co w obecnym czasie nie jest łatwe), pomóżcie mi uwierzyć w waszą solidarność. Nie mam już sił jeździć po świecie i żebrać. Wołam do Ducha Świętego - natchnij ludzi zamożnych aby byli na ten krótki już czas ze mną.
32 lata - to długi czas. Przeszli do innego wymiaru życia ci którzy byli ze mną. Szukam nowych ludzi plemię. Wiem, że przyszedł czas trudny, czas liberalizmu i egoizmu. Jednak - to przyjście do Koszalina tylko z wiarą, każe mi myśleć pozytywnie. I wiem, że ludzie są lepsi niż myślimy. Codziennie nocą idę do kościoła. Opieram głowę o stopy mojego Chrystusa. Mój Chrystus to duży krucyfiks zawieszony na ścianie, w bocznym wejściu do kościoła. Został przywieziony aż z Holandii z Baarle. Wykonał go Polak, tęskniący za Polską. A ja- w tym przytuleniu się do Chrystusa, pytam samego siebie: czy to jawa czy sen?!
Mój Chrystus
jest tuż nad posadzką
nawet dzieci wyciągniętymi ramionami
obejmują Jego przybite do krzyża
stopy
Mój Jezus
ten z Brzeźnicy i ten z Radomska
ten z barokowego kościoła Bernardynów
w Piotrkowie Trybunalskim
ten zasłonięty czarnym kirem
w bocznym ołtarzu katedry wawelskiej
i ten z komody rodzinnego domu
gdzie był symbolem miłości
moich dziadków
i ten z mojego biurka
który jest pośmiertnym darem
biskupa Zygfryda Kowalskiego
Mój Chrystus
wyniesiony wysoko
na wieży kościoła
pod wezwaniem Ducha Świętego
kochałem Go wczoraj
kocham Go dzisiaj
tęsknię za miłością
jutra




