Rozważania Drogi Krzyżowej - ks. Kazimierz Bednarski

Napisane przez  Opublikowano w: Silva rerum

Rozważania Drogi Krzyżowej ks. Kazimierza Bednarskiego, proboszcza parafii Ducha Świętego w Koszalinie, pochodzą z książki "Osiołkowi w żłoby dano - refleksje z lat 1966-1991" (Koszalin, 1991). Książka zadedykowana została ks. biskupowi Ignacemu Jeżowi.

 

 

 

STACJA I

Pan Jezus na śmierć skazany

Miałem do wyboru trzy instrumenty: skrzypce, akordeon i pianino. Na żadnym grać nie umiałem i nigdy nie grałem. Wybór padł na skrzypce, bo te w sklepie były najtańsze. Po kilku lekcjach, gdy nie potrafiłem nastroić instrumentu, profesor zawyrokował: "Jesteś muzycznym debilem". Ten sąd zapamiętałem. Przez pięć lat nie próbowałem nawet dobrze nauczyć się grać. Uwierzyłem, że dla mnie jest to sztuka nieosiągalna.
Tymczasem na studiach zgłosiłem się do gry na akordeonie. Po przesłuchaniu profesor powiedział: "Masz słuch absolutny, możesz zostać wirtuozem".
Wniosek: Nigdy, nikogo nie będę umniejszał. Nikomu nie będę negatywnym sędzią. W każdym postaram się widzieć iskierkę dobrej woli, zdolności, piękna!

 

Tylko od życia można się życia nauczyć
i żadna pedagogika tej nauki nie zastąpi.
Jedynie żyjąc, człowiek uczy się żyć, a każdy,
kto się rodzi, musi tę naukę zaczynać od A B C.

(Miguel de Unamundo)


STACJA II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Byłem na pogrzebie człowieka, którego nie znałem i który prawdopodobnie był daleki od praktyk religijnych. Proboszcz parafii, w której żył, odmówił pogrzebu, dając jednocześnie zezwolenie na "szukanie sobie księdza".
Mając to wszystko na uwadze, powiedziałem na pożegnanie trumny: Jestem tu jako sługa Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jako sługa naszego zmarłego brata, za którego pragnę modlić się. Jako sługa Wasz, rodziny zmarłego i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy tutaj są, i którzy czuli potrzebę odprawienia tej pielgrzymki do grobu.
Po kilku miesiącach przyszedł do mnie "wojskowy pułkownik". Wszedł do biura, usiadł na krześle i powiedział: "Chcę służyć". - O co chodzi? - zapytałem. "O służbę Kościołowi, Chrystusowi" - brzmiała zdecydowana odpowiedź. "Tam na cmentarzu - przeżyłem nawrócenie".

 

Człowiek podoba sobie w upadku sprawiedliwego
i jego hańbie

(Fiodor Dostojewski)


STACJA III

Pan Jezus pierwszy raz upada

Dorosły człowiek, mężczyzna w sile wieku klęknął przy mnie. Spowiadał się długo. Jego broda dotykała mojego ucha i wyczuwałem, że stawała się mokra od łez.
Powiedziałem do niego: "Jest pan bohaterem, dobra szczera spowiedź dla wielu mężczyzn staje się męczarnią, problemem nie do pokonania".
W odpowiedzi usłyszałem następującą naukę: "Kiedy idę do spowiedzi, mówię Panu Bogu - zobacz jak Cię mocno kocham. Gdybym Cię nie kochał ponad wszystko, nie zdobyłbym się na wyznanie grzechów. Spowiadając się - wyznaję miłość Panu Bogu".
Dziwna wymiana wartości: "za grzechy - miłość i łaska?!" Paradoks zmuszający do zastanowienia...

 

Najszlachetniejszy kamień jest ten, który
kraje wszystkie inne, a siebie zarysować się nie daje;
najszlachetniejsze serce jest to, które właśnie
raczej da się skaleczyć niż samo zadrasnąć

(Adam Asnyk)


STACJA IV

Spotkanie Pana Jezusa z Matką

W jednym z numerów "Przyjaciółki" przeczytałem opowiadanie. Pani redaktor często siedząc na swojej ulubionej ławce w parku, po przeciwnej stronie alejki spotykała matkę z dzieckiem - chłopczykiem imieniem Piotruś. Chłopiec był garbuskiem o wykrzywionej, brzydkiej twarzy. Matka z nadzwyczajną czułością zwracała się do niego, serdecznie uśmiechała i wyglądała na najszczęśliwszą z matek. Po kilku spotkaniach obie panie zaczęły ze sobą rozmawiać. Wtedy redaktor dowiedziała się, że Piotruś jest dzieckiem przybranym, wziętym z Domu Dziecka i wyrwało się jej pytanie: "Nie mogliście wziąć zdrowego chłopca?!" - "Nie" - brzmiała odpowiedź. - "Chciałam zrealizować swoje postanowienie. Byłam młodą i ładną dziewczyną, miałam powodzenie i szczęście. Wyszłam z miłości za mąż lecz nie chcieliśmy mieć dzieci. Były na to sposoby i metody. Kiedy po latach przyszło opamiętanie i pragnienie urodzenia dziecka, okazało się, że już nie mogę zostać matką. Zrozpaczona udałam się do spowiedzi, gdzie otrzymałam poradę by wziąć na wychowanie dziecko, sierotę. I kiedy z mężem zdecydowaliśmy się i poszliśmy po takie "niekochane", pierwszym, który podbiegł do nas, wyciągnął rączki i zawołał "mama" - był Piotruś. Czy mogłam go odrzucić?!"

 

Wszystko jest Twoje po co sięgnę matko rodzona
co we mnie dobre i piękne - wziąłem z twojego łona

(A. Zych)

Wszystkie matki są matkami wielkich ludzi;
nie jest ich winą, że życie sprawia im często zawód

(Borys Pasternak)


STACJA V

Pan Jezus przez Szymona wspomożony

W Koszalinie mówią, że Pan Jezus w różnych kościołach występuje pod innymi przymiotami:


w Katedrze - jest nauczający,
u św. Wojciecha - sprawiedliwy,
u św. Krzyża - miłosierny,
a u Ducha Świętego - jest dobry.

 

Analizując Sąd nad człowiekiem opisany w Ewangelii św. Mateusza, łatwo można zauważyć akcentowanie dobrych uczynków:

 

Byłem głodny - a daliście mi jeść
byłem spragniony - a daliście mi pić
byłem przybyszem - a przyjęliście mnie
byłem nagi - a przyodzialiście mnie
byłem chory - a odwiedziliście mnie
byłem w więzieniu - a przyszliście do mnie

 

Można dać bardzo wiele i serce zranić
i można bardzo maluczko i serce rozradować
jak gdyby skrzydła przypiąć komuś do ramion

(Kardynał Stefan Wyszyński)


STACJA VI

Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Obserwowałem jej twarz. Była zniszczona co z pewnością postarzało ją. Spostrzegła moje zapatrzenie i zapytała: - Dlaczego ksiądz tak mi się przygląda?
Trochę zmieszany odpowiedziałem: - Ma Pani bardzo piękne oczy, mogę sobie wyobrazić, jaka Pani była piękna mając osiemnaście, dwadzieścia lat...
Nic nie odpowiedziała, ale wyjęła chusteczkę i zaczęła wycierać obficie płynące łzy.
Na drugi dzień znowu przyszła. Tym razem przyniosła ofiarę - Przecież to bardzo dużo pieniędzy. Czy nie lepiej przeznaczyć je swoim dzieciom?
- Odpowiedź brzmiała: - Mam córkę, już dorosłą i zamężną - ale ona nigdy mi nie powiedziała tak jak ksiądz.

 

We wszystkim znajduje się piękno
jeżeli tylko mamy oczy zdolne je zobaczyć

(Sigrid Undset)


STACJA VII

Pan Jezus drugi raz upada

Byłem pod wrażeniem filmu o Przybyszewskim zatytułowanym "Dagny". Oto, w brudnej berlińskiej gospodzie zapijaczone towarzystwo Stacha podsuwa myśl: "Jesteś Polakiem, zagraj coś polskiego". Ten na siłę przyprowadzony do fortepianu długo zastanawia się, a potem jednym palcem wystukuje melodię: "Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny, zmiłuj się nade mną...". Potem klęka i całymi akordami gra i woła: "Święty Boże, święty mocny - zmiłuj się nade mną..."
Jakże niesamowita jest Łaska Boża. Dosięga człowieka w najbardziej nietypowym miejscu i czasie...

 

Idziesz przez świat
i światu dajesz kształt przez swoje czyny
Spójrz w świat, we świata kształt
a ujrzysz swoje winy
Kędyś ty posiał fałsz i fałszem zdobył sławę
tam znajdziesz kłamstwa cześć
i imię w czci plugawe

(Stanisław Wyspiański)


STACJA VIII

Pan Jezus i niewiasty płaczące

"Emancypacja ma swoje źródło w maryjności. Kochając Maryję, uczymy się szacunku dla każdej kobiety." Takie stwierdzenie usłyszałem nie na lekcji religii, ale języka polskiego, kiedy to w drugiej klasie szkoły średniej "przerabialiśmy" wiersz Słoty "O zachowaniu się przy stole":

 

Wżdy Matki Boże tę moc mają
iż przeciw nim książęta wstają
i wszeliką im chwałę dają

 

Kobieta bardzo śmiało przyrównana do Matki Bożej. Czy potrzeba szerszego komentarza?

 

Bez słońca nie kwitną kwiaty
bez miłości nie ma szczęścia
nad kobietą - nie masz wiemiejszego przyjaciela

(Tadeusz Różewicz)


STACJA IX

Pan Jezus trzeci raz upada

"Zawsze wiedziałem, że mam być świętym. Miałem różne pragnienia zawodów. Nie zawsze teatr był w nich nadrzędnym. Ze świętością nigdy nie zrywałem, i ta była prawdziwym dla mnie powołaniem".
Te zdania wypowiedział, bodajże w 1973 r., do grupy nauczycieli i pracowników oświaty, Bogusław Kierc, ówczesny dyrektor Teatru Współczesnego we Wrocławiu. Nie wszyscy zrozumieli jego wyznanie. Na sali rozległy się śmiechy i chaotyczne pytania: "Czy mamy wypowiedź traktować poważnie?"
Odpowiedź była zdecydowana: "Kimkolwiek w życiu chcesz zostać, musisz założyć swoją świętość. Bez świętości nikt nie zdobędzie laurów. Bez świętości ani nauczyciel, ani inżynier, ani rolnik, ani mąż, ani żona - nie spełnią pokładanych w nich nadziei, nie pomnożą talentów otrzymanych od Stwórcy".

 

Nie potępiajcie zbyt pochopnie! Potępić to rzecz
najłatwiejsza. Nie ulegajcie tej pokusie. Patrzcie
na wszystko spokojnie, pamiętajcie o jednym:
wszystko przemija, wszystko zmienia się na lepsze.

(Maksym Górki)


STACJA X

Pan Jezus z szat obnażony

Pornografia, nagość - stały się domeną ekranów, książek, czasopism. Wszyscy odnosimy wrażenie, że zjawiska te zwyciężają, że z czasem zaleje nas fala, która bardzo wyraźnie sprzeciwia się temu, co nazywamy cnotą, ideałami, sublimacją, duchowymi przeżyciami.
Ks. prof. Stanisław Witek ujmował i oceniał to zjawisko z punktu widzenia historii. Przecież po długich wiekach Średniowiecza - nastąpiło Odrodzenie. Trwało krótko. Przyszła tzw. "reakcja" i zakryła nawet piękne nagie postacie namalowane przez Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej. Trzeba było dopiero Oświecenia - aby powróciła swoboda obyczajów. Romantyzm i Mickiewicz wydają walkę temu, co z materii, pisząc w 1822 roku "Romantyczność". Kolejna fala nagości - to lata sześćdziesiąte naszego wieku. Fotografia, film - jako nowe osiągnięcia ekspresji obrazu - spowodowały wielki boom, który proporcjonalnie skrócił tę "epokę seksu". Obecne lata - zwłaszcza na Zachodzie Europy - to już dekadentyzm problemu nagości.
Wniosek płynący z historii: w walce materii (ciała) z duchem (z ascezą) wygrywa duch - 17:3 (siedemnaście wieków ascezy, trzy wieki "ciała").

 

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę

(Księga Rodźaju 1,27)


STACJA XI

Pan Jezus do krzyża przybity

Ernest Bryll, którego poznawałem czytając "Wigilię wariata" napisał:

 

Co dać im [ludziom]
S Ł O W O
- to im będzie twarde
Nie darmo słowo zabija jak sztylet
nie darmo uśmiech gorszy od tortury

 

Tadeusz Różewicz, o którym pisałem pracę dyplomową w Liceum Pedagogicznym w Radomsku swój punkt widzenia "słowa" wyraził inaczej:

 

Chciałbym dziś mówić
tak ciepło i prosto
by starzy ludzie czuli się potrzebni
Chciałbym nie mówić
lecz czynić słowami
aby słów moich
dotknęli rękami ludzie

 

Najgłębszą samotnością nie jest ta,
która otacza człowieka,
ale ta pustka w nim samym

(Bolesław Prus)


STACJA XII

Pan Jezus na krzyżu umiera

O pierwszej w nocy obudził mnie telefon. Dzwonił mieszkaniec z ulicy Władysława IV. Przywiózł ze szpitala do domu konającą żonę. Był sam i po ludzku bał się. Prosił, aby ksiądz był z nim.
Poszedłem i przy łóżku chorej spędziliśmy całą noc. O godzinie siódmej skonała, trzymając zapaloną gromnicę i modląc się razem z nami do ostatniego oddechu.
Po latach wspominam tamto wydarzenie, albowiem przekonany jestem, że taka właśnie jest misja kapłańska, że w moim życiorysie będzie to jeden z najchlubniejszych momentów.

Dziękuję Bogu, że towarzyszyłem konającym rodzicom. Do chorego ojca jechałem aż z Krakowa i czekał ze swoją śmiercią na mnie. Do mamy jechałem z Koszalina i także czekała na mnie.
Jakże potężna jest miłość!

 

A jednak miłość nie umarła
tylko pełniejszej żąda szczęścia miary
o nieśmiertelność skrzydła swe oparła
poza grób sięga jasnym wzrokiem wiary

(Z nagrobka cmentarnego)


STACJA XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Ta stacja została dedykowana kapłanom misjonarzom odprawiającym Drogę Krzyżową na Jasnej Górze. Prowadził ją jeden z zasłużonych Polaków Misjonarzy, arcybiskup Kozłowiecki, który powiedział: "Tak fanatycznie nienawidzące Pana Jezusa społeczeństwo Jerozolimy mimo wszystko miało w sobie iskierki nadziei. To Nikodem i Józef z Arymatei - obaj mężowie poważni i stateczni, obaj zajmowali godne stanowiska i byli w miarę życiowo urządzeni - jednak nie pogodzili się z nienawiścią. Złożyli swoje oszczędności i wykupili od Piłata ciało Jezusa. Zakupili też grób wykuty w skale, aby urządzić godny pogrzeb. Zdawali sobie sprawę, że narażają się społeczeństwu i panującej władzy. Byli świadomi utraty swoich stanowisk i majątków. A jednak...

 

I tak jest zawsze i wszędzie na całym świecie. Nie ma narodu, nie ma plemienia, które by nie miało takich "Nikodemów" i "Józefów". Oni przyjdą, aby pocieszyć, nakarmić, oddać swoje mieszkanie.

Także w każdej parafii znajdują się wielcy ludzie. Czasami trudno ich zebrać i wskazać. To dopiero życie potwierdza ich wielkość.

 

Od ciebie zależy czy będziesz samotny. Ty sam
decydujesz o tym czy jesteś potrzebny innym ludziom. Ty sam
wyłączasz się z ich życia i tylko ty sam możesz do nich wrócić.
Drugi człowiek jest w stanie pomóc ci - dobrocią.
Tak samo ty możesz drugiego człowieka wyrwać z kręgu jego
samotności - okazując mu dobroć.

(Mieczysław Maliński)


STACJA XIV

Pan Jezus do grobu złożony

Lubiłem uczestniczyć w pogrzebach. Parafialna tradycja dźwigania trumny na ramionach, obojętnie czy była to droga trzech czy dziesięciu kilometrów, dawała mi szansę pełnego zaangażowania. Niekiedy, gdy mężczyzn w danej rodzinie było aż nadto - dawano mi chorągiew do ręki. Tu obowiązek był jeszcze trudniejszy, gdyż przy lada wietrze chorągiew jak żagiel bujała na wszystkie strony. Spocony i krańcowo wyczerpany, nigdy nie czułem zniechęcenia. Stawałem się niejako własnością zmarłych oddając im swój czas i swoje siły.

Po latach - mam takie same uczucia. Z wielką czcią podchodzę do tzw. wypominek. Czytane imiona i nazwiska są litanią, którą dedykuję zmarłym jako swoją wierną służbę.

 

To ja jestem - dziś na twym grobie
Klęczę i sięgam w minione już lata
i wiem i czuję, że jestem przy tobie
i ty jesteś ze mną - kochany mój tata

(Fragment własnego wiersza poświęconego ojcu, Kraków - 1970)

 

 

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka