"Pierwszą Wigilię dla samotnych zorganizowaliśmy w 1979 roku" - pisze autor. Odbyła się w ramach działającego wówczas przy WDK "Klubu Samotnych". Spotkanie wigilijne zrorganizowano w nieczynnej sali wystawowej. W podziemiach WDK, gdzie znajdowała się prowizoryczna kuchnia, przygotowywano potrawy "zdobyte/przekazane przez PUiPR Kuter w Darłowie oraz z darów jakie napływały do Parafii Ducha Świętego". Mimo trudnych warunków na stole nie zabrakło dwunastu tradycyjnych potraw. "Jedenaście nam się udało - karpie, śledzie, dorsze. Natomiast Panie ugotowały bigos wigilijny, barszczyk z uszkami i jeszcze kilka potraw. Ja wpadłem na pomysł, aby kupić gotowe pierożki (12 potrawa) z kapustą i grzybami". Śpiewano kolędy, składano sobie życzenia, były również prezenty od św. Mikołaja oraz "paczki z żywnością otrzymaną z Kurii i Parafii". W tym pierwszym spotkaniu Wigilijnym uczestniczył ks. Kazimierz Bednarski, proboszcz parafii Ducha Świętego.
"Kolejne wieczory wigilijne cieszyły się ogromną frekwencją. Przychodziło 130 do 150 osób. Nawet ta Wigilia w roku 1981 (stan wojenny) była imponująca, ponieważ prowadził Ją Biskup, późniejszy Kardynał Świętej Pamięci Ignacy Jeż wraz ze stałym Wigilijnym kapłanem, Proboszczem parafii Ducha Świętego ks. K. Bednarskim. Kilkakrotnie uświetniały nasze Wigilie zespoły śpiewacze z kościołów koszalińskich."
Mniej zadowolona była rodzina Janusza Pietrzykowskiego, która czekała z kolacją Wigilijna nawet do godziny 21. "Mimo wszystko, mam poczucie zadowolenia i radości, że chociaż przez ten okres mogłem kontynuować tradycje wśród tych, co potrzebowali bliskich i spotkania świątecznego w gronie innych osób" - kończy J. Pietrzykowski.
Na podstawie: Janusz Pietrzykowski, Wigilie dla samotnych w Koszalinie (www.koszalinek.pl).
Zdjęcie (ilustracja tekstu źródłowego): Krzysztof Sokołów.




