Kazania

Co świętujemy dzisiaj? Przywykliśmy już do terminów - Zmartwychwstanie, teraz Wniebowstąpienie - już wszystko wiemy jak to biegnie. Ale, co to jest za uroczystość? Wstąpienie do Nieba oznacza pójście do Boga. Nie w jakąś przestrzeń, tylko - do Boga. A bycie w Niebie oznacza bycie obok Boga. A Niebo powstanie wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Idę przygotować wam miejsce - to słowa Pana.
Jesteśmy wybrani przez Chrystusa, tak jak wszyscy ochrzczeni, ludzie wierzący, chociaż może nie wszyscy odpowiadają tak jak my na to zaproszenie. Chrystus jako Oblubieniec i Kościół jako Oblubienica - ten obraz miłości nam towarzyszy, chyba najpiękniejszy i najbardziej bliski każdemu z nas.
Uroczystość Najświętszej Maryi Królowej Polski. Poznajemy jeszcze jeden tytuł Maryi. W Litanii loretańskiej zebrane są wszystkie przymioty Maryi, ale - tak gdzieś czytałem - z tych wszystkich przymiotów Matce Bożej najmilszy jest tytuł Królowej Polski. Może to tylko nasz narodowy egoizm, może, ale pięknie jest to słyszeć i myślę, że pięknie w to wierzyć, że Matka Boża chce, bo nasz Naród przypomina jej właśnie Krzyż Chrystusa. Tyle razy krzyżowany, tyle razy zdejmowany z krzyża, tylu ludzi zamordowanych na tym Krzyżu Ojczyzny, tylu zmartwychwstałych. To dzięki tamtemu Zmartwychwstaniu.
Jezus mówi, kim jest - że jest Dobrym Pasterzem. Po to, żebyśmy nie pobłądzili, żebyśmy znali Jego misję. W życiu każdego z nas są takie momenty, że gubimy się, nie wiemy, w którym kierunku mamy podążać. Trzeba wtedy szukać pomocy u Dobrego Pasterza. Zanim jednak ta historia o Dobrym Pasterzu w Ewangelii św. Jana jest opowiedziana, to wcześniej Jezus mówi, że jest bramą owiec. Bez tego obrazu pierwszego, trudno nam będzie zrozumieć obraz Dobrego Pasterza.
"Wy jesteście świadkami tego". To zarazem najkrótsze zdanie z dzisiejszej Ewangelii, ale zarazem najtrudniejsze, najbardziej skomplikowane, najwięcej dające do myślenia. Co to znaczy - być świadkiem Zmartwychwstałego? Świadczyć o Nim całym swoim życiem? Niesłychanie trudne zadanie, można nawet powiedzieć, że uczniowie Chrystusa Pana, Apostołowie, mieli o wiele łatwiej, bo Go znali. Jak być świadkiem tego, czego nie oglądaliśmy, ani nie oglądali najstarsi ludzie, których znaliśmy?
W "Dzienniczku" św. Faustyny znajduje sie taki wpis: "Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia". A kilkanaście stron dalej czytamy: "W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego". "Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób, nie dostąpi miłosierdzia w dzień Sądu. Aby dostąpić miłosierdzia Mojego, trzeba okazywać miłosierdzie innym". Jezus podaje św. Faustynie trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim. Są to: czyn, słowo i modlitwa.
Kochani Diecezjanie, Siostry i Bracia! Minione dni Wielkiego Postu oraz Triduum Paschalnego stanowiły czas naszego duchowego pielgrzymowania: od podjęcia pokuty do odkrycia wyzwalającej mocy miłości Bożej, objawionej w znaku Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana; od dramatu apostolskich rozterek, zdrady i ucieczki spod krzyża do wydarzenia narodzin Kościoła świadectwa.
Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.
"Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je...". Zdumiewający paradoks. Na czym polegał ten paradoks w nauce Jezusa? Powiedział trzy rzeczy, ktore są odmianą tej samej centralnej prawdy i należą do podstaw wiary i życia chrześcijańskiego.
Kiedy Jan Vianney przybył do swojej parafii w Ars liczącej 230 osób (w naszym kościele są miejsca siedzące dla dwóch takich parafii), to w tej miejscowości, oprócz kościoła były cztery karczmy. Cieszyły się wielką popularnością, a źródła podają, że właśnie te karczmy były powodem ubóstwa tych ludzi, ponieważ wszelkie pieniądze jakie zarobili bardzo ciężko pracując na roli, przepuszczali w tych miejscach. Kiedy przyszedł tam Jan Maria Vianney, trzy lub cztery osoby chodziły do kościoła - z tych 230. Domyślamy się gdzie oni byli w tym czasie. Później w Ars "spowiadała się cała Francja". Cała posługa świętego kapłana była ciągłym postem,…

Media parafialne

b nasze zycie

b telewizja duch

Media w diecezji

Dobre Media

Gość Niedzielny

b barka